Josef Fritzl, nazywany potworem z Amstetten, przyzna się do większości zarzutów - oświadczył jego adwokat. Rudolf Mayer oświadczył, że jego klient przyzna się do pozbawienia wolności, gwałtów, kazirodztwa i wymuszenia i - prawdopodobnie - resztę życia spędzi w więzieniu. Bohater austriackiego skandalu nie przyzna się natomiast do zarzutu zamordowania jednego z dzieci, które spłodził z własną córką.
Proces 73-latka rozpocznie się 16 marca. Jeśli zostanie skazany czeka go z pewnością spędzenie reszty życia w więzieniu.
Śledczy już wcześniej informowali, że Fritzl przyznał się do gwałcenia swojej córki Elisabeth i spłodzenia z nią siedmiorga dzieci w czasie, kiedy przetrzymywał ją w piwnicy swojego rodzinnego domu.
W rozmowie z austriacką agencją prasową APA adwokat Fritzla powiedział jednak, że jego klient nie jest "potworem" a swoją córkę kocha. "Na swój sposób" - cytują go austriackie gazety.
Spośród sześciorga żyjących dzieci, które Elisabeth Fritzl urodziła swojemu ojcu, troje zostało wychowane w rodzinnym domu, jedno piętro ponad więzieniem matki. Pozostałą trójkę Josef Fritzl przetrzymywał we własnoręcznie zbudowanej piwnicy-bunkrze przez ich całe życie - do momentu ujawnienia całej tragedii w kwietniu ubiegłego roku.
Sprawa ujrzała światło dzienne po tym jak 19-letnia Kerstin, jedno z dzieci które Josef przetrzymywał w piwnicy, poważnie zachorowała i trafiła do szpitala.
W opinii biegłego psychiatry, który badał Fritzla jesienią zeszłego roku, jest on poczytalny.