Informacja o tym, że były minister edukacji, prezes Ligi Polskich Rodzin Mirosław Orzechowski pijany kierował
samochodem została ujawniona wczoraj. Zdaniem policji miał 2,2 promila. Grozi mu kara do dwóch lat pozbawienia wolności. W piątek zrezygnował z szefowania LPR-owi, na tym stanowisku zastępuje go Wojciech Wierzejski .
Z
policyjnych informacji wynika, że w czwartek o godz. 18.15. w Łodzi Orzechowski, cofając swoją hondą accord, uderzył w dwa inne
samochody. Na miejsce przyjechał patrol policji. - Siedzący za kierownicą Mirosław Orzechowski został przebadany na zawartość alkoholu. Alkomat wykazał, że miał 2,2 promila w organizmie - mówił dziennikarzom podinspektor Mirosław Micor, rzecznik łódzkiej policji. Sam były poseł tłumaczy, że w samochodzie w ogóle nie siedział, a jedynie szedł do pobliskiego bankomatu.
Zdarzenie komentowali dziś w
radiu TOK FM politycy. - Gdy przypomnę sobie publiczne wypowiedzi Orzechowskiego, w jaki były sposób wypowiadane, jak często posługiwał się kłamstwem, to mnie ten wypadek nie dziwi - mówiła Julia Pitera z PO. - Wersja, że szedł do bankomatu i w tym samochodzie w ogóle nie był, to scenariusz na materiał filmowy - dodawał Czarnecki.
Andrzej Szejna z SLD mówił, że zdarzenie zostało bardzo nagłośnione z tego powodu, że Orzechowski jest politykiem radykalnym. - Jako, że padło określenie, radykalny przytoczę ciekawostkę - mówił Czarnecki. - W języku staropolskim był taki zwrot "on na
wino był radykał", czyli że bardzo lubił wino.
Politycy zapewnili jednak, że przypadek byłego ministra nie jest jednostkowy i dotyczy każdego środowiska. Janusz Piechociński z PSL zapewnił, że sejmowa komisja infrastruktury pracuje nad przepisami, które doprowadzą do sytuacji, że każda kontrola na drodze będzie zaczynała się od kontroli na obecność alkoholu.