Wierzejski: Ci, którzy atakują Orzechowskiego, będą musieli to odszczekać

us
06.03.2009 , aktualizacja: 06.03.2009 22:40
A A A Drukuj
- Cała "sprawa" z zarzutami pod adresem przewodniczącego LPR Mirka Orzechowskiego wygląda na co najmniej dziwną - pisze Wojciech Wierzejski na swoim blogu krótko po tym, jak w związku z incydentem związanym z Mirosławem Orzechowskim przejął szefowanie partii.
Według Wierzejskiego komuś chodzi o to, żeby zdyskredytować Orzechowskiego przed zbliżającymi się wyborami do europarlamentu. - Prowadzimy rozmowy polityczne na szeroką skalę z licznymi środowiskami prawicowymi, narodowymi, konserwatywnymi i ludowymi w celu zbudowania jednej formacji politycznej. Jesteśmy blisko sfinalizowania tego przedsięwzięcia. I to drażni naszych przeciwników - pisze Wierzejski na swoim blogu .

Według niego zatrzymanie Orzechowskiego, który według policji prowadził samochód będąc pod wpływem alkoholu to tylko jeden z ataków na Ligę Polskich Rodzin, które szykują jej wrogowie.

- Wiem, że będą potężne ataki na nas. Takie jak ten ostatni i wiele podobnych. Ale my się ataków nie boimy, wiele już przeżyliśmy: damy radę! - walecznie odpowiada p.o. szefa LPR. Uważa on, że "są siły, którym bardzo zależy na zniszczeniu" jego partii.

Wierzejski pisze też, że Mirosław Orzechowski zostanie oczyszczony z zarzutów a "ci, którzy dziś go atakują, będą musieli swoje oszczerstwa odszczekać".

Szef LPR pijany za kierownicą czy tylko przechodził obok samochodu?

Według policji, kierujący samochodem Honda Accord 52-letni Mirosław O. cofając uderzył w dwa samochody - Audi A6 i Renault laguna.

Uczestnicy kolizji na miejsce wezwali policjantów. Funkcjonariusze zbadali trzeźwość kierowcy hondy. Okazało się, że miał on 2,2 promila alkoholu w organizmie - powiedział rzecznik komendy miejskiej policji w Łodzi Mirosław Micor.

Relacja samego Orzechowskiego diametralnie różni się od wersji policji. Polityk twierdzi, że po kolacji, podczas której pił wino ("czerwone wytrawne"), poszedł do bankomatu, aby wypłacić pieniądze na taksówkę. Wracając przez teren parkinkgu, na którym zaparkował, spotkał "rozentuzjazmowanego dość młodego człowieka", który powiedział mu, że wezwał policję, ponieważ samochód Orzechowskiego zadrapał jego auto. Policja, która przyjechała na miejsce, zbadała Orzechowskiego alkomatem i spisała jego dane. Szef LPR zarzeka się, że nie jechał samochodem po pijanemu i że jest niewinny. Według niego w tej sprawie jest "zbyt dużo znaków zapytania".

Podziel się