Takie są wyniki audytu zrobionego na zlecenie ministra Aleksandra Grada. W "GW" czytamy, że wyniki kontroli zaprezentowano przed sejmową komisją skarbu. Audytorzy zakwestionowali m.in. nieuzasadnione wydłużenie okresów wypowiedzenia dla dyrektorów, którzy zostali w
radiu zatrudnieni przez ekipę Czabańskiego.
Czabański został prezesem Polskiego Radia w wyniku przejęcia władzy w mediach publicznych przez koalicję PiS-
LPR-
Samoobrona.
- Umowy o pracę na korzystniejsze Czabański zmienił latem 2007 r., zaraz po zakończeniu zwolnień grupowych. To była samodzielna decyzja Czabańskiego, podjął ją bez "uzgodnienia z pozostałymi członkami zarządu" Zdaniem audytorów "było to niecelowe i niegospodarne" - czytamy w gazecie.
Uwagi kontrolerów dotyczą ok. 20 stanowisk w spółce.
Najkorzystniej zostały zmienione umowy trzech dyrektorów: Anny Michalskiej (dyrekcja korporacyjna), Jacka Sobali (Program 1) i Krzysztofa Skowrońskiego (Program 3). Czabański wydłużył im okres wypowiedzenia z jednego do dziewięciu miesięcy.
Wedle obliczeń audytorów Michalska przed zmianą umowy o pracę dostałaby 12 tys. zł odprawy (czyli jedną pensję), a po zmianie dostanie 108 tys. zł. Sobala - przed zmianą 17 tys. zł, po - 156 tys. zł. Dyrektor "Trójki" miałby prawo do 175 tys. zł odprawy zamiast 19,5 tys. zł
Kolejnych 15 dyrektorów dostało od Czabańskiego prawo do sześciomiesięcznego wypowiedzenia (zamiast jednomiesięcznego).
"GW" cytuje wypowiedź prezesa Czabańskiego w PAP: - Ściągnęliśmy z rynku dobrych fachowców (...). Jako dyrektorzy programów mogli dostać uposażenie stosunkowo niskie ze względu na ustawę kominową. Proszę porównać pensje szefów komercyjnych ogólnopolskich stacji radiowych. Trzeba było różnego rodzaju zachęty stosować - czytamy w dzienniku.
Większość uprzywilejowanych przez Czabańskiego dyrektorów jest obecnie na zwolnieniach lekarskich. Gdyby spółka zwolniła wszystkich dyrektorów, którym Czabański wydłużył wypowiedzenia, to radio musiałoby im w sumie wypłacić 1 mln 478 tys zł.
Więcej w papierowym wydaniu "Gazety Wyborczej".