W uzasadnieniu wniosku prezydent zwraca uwagę, że eurowybory odbędą się w krajach UE w dniach 4-7 czerwca br. Jednocześnie - zgodnie z obowiązującą ordynacją wyborczą do Parlamentu Europejskiego - wybory te zarządza prezydent w drodze postanowienia, nie później niż na 90 dni przed dniem wyborów, czyli najpóźniej 9 marca.
Przy 14-dniowym vacatio legis noweli oznaczałoby to konieczność jej opublikowania w Dzienniku Ustaw nie później niż 22 lutego br. - czytamy we wniosku. Tymczasem - podkreślono w uzasadnieniu - zakwestionowana nowela została przekazana prezydentowi 18 lutego, a konstytucyjny - 21-dniowy - termin jej podpisania upływa 12 marca.
- Przyjętego sposobu tworzenia prawa wyborczego do Parlamentu Europejskiego w sytuacji, gdy wiąże się on z dokonaniem istotnych zmian, takich jak wprowadzenie głosowania, w ciągu dwóch dni, (...) wprowadzenie możliwości głosowania przez pełnomocnika nie mogę zaakceptować - napisał
Lech Kaczyński w uzasadnieniu.
- Uwzględniając fakt, że termin przeprowadzenia wyborów do Parlamentu Europejskiego był powszechnie znany już w 2008 roku, obowiązkiem prawodawcy było takie dokonanie zmian, aby (...) zostały ogłoszone w Dzienniku Ustaw co najmniej kilka miesięcy przed podjęciem czynności wyborczych - czytamy w uzasadnieniu wniosku do TK.
Wybory odbędą się 7 czerwca Decyzja prezydenta oznacza, że czerwcowe eurowybory odbędą się najprawdopodobniej według dotychczasowych przepisów, co oznacza, że głosowanie będzie jednodniowe.
Prezydent już zapowiedział, że postanowienie o terminie eurowyborów wyda 9 marca. We wszystkich krajach UE wybory muszą się odbyć między 4 a 7 czerwca 2009 roku. Zgodnie z nadal obowiązującymi przepisami ordynacji wyborczej do PE prezydent wyznacza datę wyborów w Polsce na dzień wolny od pracy w tym właśnie terminie, a zatem wszystko wskazuje na to, że wybory odbędą się w niedzielę 7 czerwca.
Komorowski: To nie jest dobra wiadomość Według marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego wskutek decyzji prezydenta osoby chore i niedołężne zostaną w sposób skuteczny pozbawione możliwości głosowania. - To nie jest dobra wiadomość - stwierdził.
Marszałek ocenił, że prezydent mógł podpisać ustawę, która dawała możliwość głosowania przez pełnomocników. - Mógł podpisać tę ustawę, w której jest także przewidziane dwudniowe głosowanie, więc byłoby to działanie frekwencyjne, zachęcające większą liczbę ludzi do oddania głosu w czasie wyborów. Nie skorzystał z tej możliwości. Pan prezydent pewnie posiada jakieś wątpliwości dotyczące zapisów w nowelizowanej ustawie - powiedział marszałek Sejmu.