Warszawscy radni do redukcji

W Warszawie mamy tylu radnych, ilu uczniów uczy się w średniej polskiej szkole. W dobie szukania oszczędności są więc plany, by zredukować liczbę radnych o połowę. Teraz sprawami miasta zajmuje się blisko 500 osób.
Spytaliśmy warszawiaków o ich problemy. Co słyszymy? - Mam nieustannie problem z komunikacją miejską, która jest ciągle spóźniona, nie przyjeżdża. Za mało zieleni, przestrzeni zielonej. Renowacja starych budynków. Na przykład remont przydałby się Starej Ochocie. - wyliczają mieszkańcy i dodają, że do radnych nie chodzą. Nie wiedzą, gdzie ich szukać albo raz już się zawiedli. Jak pan Marek, ojciec niepełnosprawnej Marty.

- Prosiłem, żeby wpłynąć w spółdzielni, żeby zrobić podjazd do naszego bloku - przyznaje. - Podjazd przydałby się też matkom z wózkami. Ale co z tego wynikło? - Nic!

Radni w opinii warszawiaków rzadko pomagają, ale przynajmniej imponują ilością. Z liczbą 469 radnych przodujemy, nie tylko w Europie. - W Chicago jest 55 radnych, tyle samo w Madrycie. W Paryżu obraduje 163 - wylicza poseł Mariusz Błaszczak z PiS-u, jeden z autorów projektu zmniejszenia liczby warszawskich radnych o połowę.

Za oszczędności, czyli ponad 8 milionów złotych rocznie można by zbudować przedszkole lub kupić 10 nowoczesnych autobusów.

Projekt został wczoraj skierowany przez sejmową Komisję Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej do dalszych prac w podkomisji. Może zacząć obowiązywać już od nowej kadencji, czyli od 2010 roku.

Praca radnego to drugi etat

Funkcja radnego to powołanie, bo po pracy zawodowej radni nadal pracują. - Mamy sesję, dwa razy w miesiącu, czasem częściej . Wtedy cały dzień siedzimy. Zazwyczaj radny zasiada w trzech, czterech komisjach. Do takiego spotkania radny musi się przygotować. Do tego dochodzą dyżury - opisuje swoją pracę Bartosz Dominiak, radny z klubu SdPl.

W ten sposób pracuje w Warszawie blisko 500 radnych. Każdy dostaje dietę, średnio dwa tysiące złotych. - Nie są potrzebni w takich ilościach. Kazik śpiewał, że Los Angeles ma 20 radnych, a Warszawa 700 - nuci melodię "Czterech Pokoi" student historii UW.

700 radnych obradowało jeszcze 10 lat temu, po wprowadzeniu w kraju reformy administracyjnej. - Teraz radnych jest mniej, ale nadal to liczba, która poraża i nie jest potrzebna, szczególnie w dzielnicach - twierdzi jeden z autorów projektu redukcji radnych, poseł Mariusz Błaszczak z PiS-u. - Dzielnice są jednostkami pomocniczymi. Nie mają praw stanowiących, a jedynie opiniujące. W takim dużym gronie trudno też o uzgodnienie stanowiska.

W dzielnicach obraduje większość radnych, w radzie miasta zasiada tylko 60. Zredukujmy więc ilość radnych w dzielnicach, radę miasta zostawmy - radzi Bartosz Dominiak. - Bo rada miasta musi odzwierciedlać poglądy maksymalnie dużej części mieszkańców. Zmniejszanie tej liczby będzie powodowało to, że do rady miasta będą dostawać się wyłącznie przedstawiciele dużych potentatów politycznych - mówi.

Projekt redukcji liczby radnych zakłada jednak zmniejszenie liczby radnych zarówno w radzie miasta, jak i w dzielnicach.

Skomentuj:
Warszawscy radni do redukcji
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX