Premier Rosji, Władimir
Putin, dał Ukrainie czas do soboty, 7 marca, czas na zapłacenie wszystkich należności.
Ukraina ma do spłacenia kolosalny dług, którzy był przyczyną poważnego kryzysu gazowego na początku roku. Jeśli Ukraina nie zapłaci znów będą zagrożone dostawy gazu dla krajów Unii Europejskiej.
Naftohaz zapewniał we wtorek, że nie będzie miał problemów z rozliczeniem się za rosyjski gaz dostarczony Ukrainie w lutym; do 7 marca powinien przelać na konta rosyjskiego dostawcy 400 mln dolarów.
- Niezbędne sumy znajdują się już na kontach Naftohazu - podała ukraińska państwowa spółka paliwowa w przesłanym mediom komunikacie.
Naftohaz zaapelował jednocześnie o wstrzymanie spekulacji wokół rozliczeń gazowych między Moskwą a Kijowem, gdyż stwarza to "niepotrzebne napięcie" w tej dziedzinie.
Ukraińska państwowa kompania Naftohaz oświadczyła, że rozliczenia z rosyjskim Gazpromem za zużyty w lutym gaz zostaną uregulowane do piątku, czyli o jeden dzień wcześniej, niż przewidują umowy w tej sprawie.
- Myślę, że do końca dnia rozliczenia z Gazpromem zostaną zakończone- - powiedział szef prawników Naftohazu Serhij Dawydenko. Zaniepokojenie Rosjan nie jest bezpodstawne. Pojawiło się po oświadczeniach samego Naftohazu, który uprzedzał wcześniej, że może mieć problemy z regulowaniem należności za surowiec dostarczany przez Gazprom w związku z zadłużeniem ukraińskich przedsiębiorstw komunalnych, które nie płacą za gaz Naftohazowi.
W grudniu 2008 roku Naftohaz i Gazprom nie potrafiły uzgodnić ceny gazu dla Ukrainy na 2009 rok i stawki za tranzyt rosyjskiego paliwa do Europy. W efekcie Gazporom wstrzymał 1 stycznia tłoczenie gazu dla Ukrainy, a 7 stycznia - również dla odbiorców w Unii Europejskiej. Konflikt zażegnano dopiero 20 stycznia.