600 małych firm upadnie i prawie 2000 ludzi straci pracę - to wyliczenia zarządu kupieckich domów towarowych w Warszawie. Miasto przestało z nimi rozmawiać i czeka aż komornik usunie handlujących. Kupcy dalej walczą - chcą maszerować z petycją do ratusza, złożyli także 3 pozwy do sądu.
Marsz odbędzie się w ciągu najbliższych tygodni i będzie spokojny - to na razie jedyne konkrety ze strony KDT. Kupcy chcą wręczyć prezydent Gronkiewicz Waltz petycję zachęcającą do powrotu do rozmów o nowym miejscu dla KDT.
- Mamy już 25 tysięcy podpisów, a niespecjalnie nagłaśniamy naszą petycję - po prostu ją wyłożyliśmy. To dowód solidarności warszawiaków - mówi Dariusz Połeć z zarządu KDT. Jednak podpisy to nie wszystko, kupcy planują także protest na terenie hali, chcą także zainteresować rząd swoim konfliktem z miastem, prowadzą już rozmowy z niektórymi posłami i senatorami. Niestety nie chcieli nam zdradzić konkretnych nazwisk, kto w sejmie mógłby wstawić się za KDT. Według rzecznika miasta, Tomasza Andryszczyka konfliktowi jest winny zarząd spółki, który zbyt długo upierał się przy pozostaniu na placu Defilad.
- Zarząd doprowadził do sytuacji gdy znalazł się pod ścianą i pod ścianą postawił ludzi, którzy mu zaufali. - komentuje. Tutaj także kupcy mają inne zdanie.
- Budynek KDT mógłby stanąć gdzie indziej niż na placu defilad, ale miasto mówi tutaj "dwugłosem" kupcy podjęli takie uchwały na zgromadzeniu wspólników, ale miasto je oprotestowało - mówi Dariusz Połeć.
Pozew za pozwem
Kolejną bronią kupców w walce z miastem są procesy sądowe. Choć w zeszłym miesiącu sąd wydał decyzję, która umożliwi komornikowi interwencję na terenie hali prawnicy reprezentujący kupców decyzję zaskarżyli.
- Nie ma do wszczęcia egzekucji - mówi Michał Paprocki, prawnik reprezentujący KDT. Oprócz tego prawnicy KDT złożyli aż trzy pozwy do sądu, pierwszy z nich dotyczy przedłużenia umowy dzierżawy. Jego podstawą ma być porozumienie między kupcami i miastem, zawarte jeszcze w 1999 roku. To porozumienie miało dać kupcom prawo do zbudowania nowego obiektu zamiast tymczasowej hali w centrum miasta. Drugi pozew dotyczy zwrotu kosztów budowy tymczasowego blaszaka.
- Ponieważ miasto zawierając umowę z KDT zobowiązało się zwrócić kupcom koszty budowy hali tymczasowej. - komentuje Michał Paprocki. Trzeci pozew kwestionuje możliwość wykonania decyzji sądu o wyrzuceniu kupców z hali. Jednak dla rzecznika miasta Tomasza Andryszczyka wejście komornika do hali jest pewne.
- To kwestia kilku tygodni, zostały jeszcze tylko kwestie administracyjne. - mówi.
Kupcy w hali KDT handlują nielegalnie od stycznia, wtedy zakończył się termin dzierżawy terenu. Rozmowy o jej przedłużeniu nie powiodły się, wciąż trwa impas, który jak widać po liczbie pozwów - prędko się nie zmieni.