Wielka Brytania przeżyła najcięższą zimę od 13 lat - i według prognoz to jeszcze nie koniec. Brytyjskie biuro meteorologiczne orzekło jednak, że była to tylko klimatyczna anomalia, która wyłamuje się z trendu ostatnich lat.
Najniższą temperaturę zanotowano tej zimy w Szkocji - minus 18 stopni. Ale temperatury poniżej minus 10 stopni panowały też w cieplejszej na ogół Anglii - na pojezierzu Lake District w północno-wschodniej Anglii, w środku kraju, w okolicach Oxfordu i jeszcze dalej na południe, w podlondyńskim hrabstwie Hampshire.
Choć nienawykłym do mrozu Brytyjczykom ta zima mogła się wydawać polarna, była daleko łagodniejsza niż jeszcze nie tak dawne sporadyczne ataki ponad 25-stopniowego mrozu w 1982 i 95 roku, a zwłaszcza paraliżujące kraj opady śniegu w 1962 roku - kiedy również i w Polsce ogłoszono "zimę stulecia".
Peter Scott z brytyjskiego Biura Meteorologicznego powiedział, że takie zimy zdarzały się dotychczas rzeczywiście mniej więcej raz na stulecie, ale odtąd będą atakować rzadziej niż raz na tysiąc, przynajmniej Wyspy Brytyjskie. Zdaniem Biura tylko globalnemu ociepleniu zawdzięczać należy, że tej zimy nie było gorzej.