Przed siedzibą wielkopolskiego
NFZ protestuje kilkadziesiąt osób, których syrenami wspomagają karetki pogotowia. Ratownicy obawiają się zwolnień. - Jest to krach dla naszych ratowników, pracę może stracić wiele osób bardzo zaangażowanych w tworzenie tego systemu na naszym terenie - powiedziała PAP Bogusława Baranowska, szefowa związku zawodowego pracowników ochrony zdrowia z Turku (Wielkopolskie).
Protestujący związkowcy podejrzewają, że firmy, które wygrały konkursy na ich terenie nie spełniają wymogów ustawowych i zawiadomili o tym Najwyższa Izbę Kontroli oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Według NFZ wszystkie konkursy na usługi ratownictwa medycznego zostały przeprowadzone zgodnie z prawem, a firmy, które wygrały, spełniają wymogi ustawy o ratownictwie medycznym.
Konkursy ogłoszono po tym, jak część przyszpitalnych oddziałów ratowniczych nie podpisała aneksów do wieloletnich umów. W Kole i Turku konkurs wygrało pogotowie ratunkowe z Konina, a w Szamotułach prywatna firma.
- Jako NFZ musieliśmy zabezpieczyć świadczenie tych usług w całym województwie - powiedziała PAP Joanna Sielska z biura prasowego NFZ w Poznaniu. Protestujący w ciągu siedmiu dni mogą odwołać się w sprawie wyników konkursu do Narodowego Funduszu Zdrowia.
W sobotę z protestującymi pracownikami pogotowia z Turku rozmawiał wojewoda wielkopolski i obiecał im, że zbada konkursy na usługi pogotowia ratunkowego. Związkowcy spotkają się z wojewodą także w poniedziałek.