Związkowcy z Turku uwolnili wojewodę wielkopolskiego

zaw
28.02.2009 , aktualizacja: 28.02.2009 23:10
A A A Drukuj
Blokada auta wojewody wielkopolskiego zakończyła się krótko po godz. 22 i Piotr Florek opuścił miasto Turek. Wcześniej został zablokowany przed budynkiem starostwa powiatowego przez karetki rozżalonych pracowników miejscowego szpitala, którzy stracili kontrakt na świadczenie usług ratownictwa medycznego na terenie powiatu. Miejscowa policja nie interweniowała.
Piotr Florek, wojewoda wielkopolski
Fot. Tomasz Kaminski / AG
Piotr Florek, wojewoda wielkopolski
O odjeździe wojewody z Turka poinformował portal Gazeta.pl oficer prasowy komendy powiatowej policji w Turku, mł. asp. Roman Marczyński. - Nie było potrzeby interwencji policji. Wojewoda spokojnie opuścił miasto - dodał. Wcześniej funkcjonariusze monitorowali sytuację w budynku starostwa, gdzie toczyły się rozmowy nt. świadczenia usług ratownictwa medycznego. Oprócz wojewody brali w nich udział związkowcy ze szpitala w Turku oraz władze starostwa.

- Takie spotkanie to zawsze są emocje - powiedział w rozmowie z TVN24 wojewoda Piotr Florek. Według niego zablokowanie jego samochodu służbowego wynikało z potrzeby chwili. Dodał, że przyjrzy się argumentów ratowników i ponownie spotka z nimi w poniedziałek o godz. 12.

Przed godz. 21 Krzysztof Kołata z NSZZ Pracowników Służby Zdrowia w Turku powiedział na antenie TVN24, że karetki zablokowały auto wojewody przed budynkiem starostwa. - Uważamy że konkurs na usługi służby zdrowia odbył się ze szkodą dla pogotowia w Turku - wyjaśnił związkowiec i dodał, że razem z kolegami domaga się odpowiedzi na pytania o przetarg na świadczenie usług ratownictwa medycznego.

Według jego informacji dzisiaj od północy do chorych mają być wysyłane karetki konkurencyjnej firmy. Kołata zastanawia się jak to będzie robione, ponieważ centrum alarmowe wciąż jest obsługiwane przez pracowników pogotowia.

Powodem akcji związkowców jest rozstrzygnięty wczoraj przez NFZ przetarg na usługi ratownictwa medycznego na terenie powiatów turkowskiego i kolskiego. Częściowo usługi będzie świadczyło teraz pogotowie z Konina. Dotychczas robiły to szpitale z Koła i Turka. Pracownicy tych szpitali obawiają się o swoje miejsca pracy w związku z utratą kontraktu.

NFZ odpiera zarzuty związkowców i tłumaczy, że szpitale z Koła i Turka nie chciały podpisać aneksu do umów na świadczenie usług ratownictwa medycznego i dlatego został ogłoszony konkurs. Wygrała go Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Koninie, która ma 27 karetek i zatrudnia 100 ratowników. Już zaczęła przygotowywać swoje punkty na terenie Turka i Koła. Będą tam stacjonowały po dwie karetki.

Problem pogotowia dotyczy także miejscowości Szamotuły na zachodzie województwa wielkopolskiego. Tamtejsza stacja pogotowia przegrała konkurs i usługi ratownictwa będzie świadczyła tam prywatna firma. Ponad 50 osób straci pracę dzisiaj o północy. Nie przyjęli propozycji pracy u konkurencji.

Związkowcy zapowiedzieli, że w poniedziałek będą jeszcze pikietowali w Poznaniu, pod siedzibą NFZ-u. Pracownicy pogotowia z Turka planują również nie wpuścić swoich następców do stacji pogotowia.

Podziel się