Wojciech Reszczyński to kolejna osoba zwolniona przez nowy zarząd publicznego nadawcy. Dziennikarz przyszedł do Polskiego Radia w kwietniu 2008, - jeszcze przed "buntem przystawek", gdy zarząd jeszcze odzwierciedlał poglądy polityczne koalicji
PiS,
LPR i Samoobrony. Wśród pracowników IAR miał opinię osoby niezbyt zainteresowanej codzienną obsługą wydarzeń, ale zwracającej uwagę na przekaz ideologiczny. Nieoficjalnie dziennikarze mówią, że Reszczyński "zasłynął" na przykład, gdy po śmierci Aleksandra Sołżenicyna zabronił opublikować wspomnienia Daniela Olbrychskiego o zmarłym. Na konferencji prasowej pełniący obowiązki prezesa PR Robert Wijas uzasadnił odwołanie Reszczyńskiego tym, że "nie było wartości dodanej między pracą nowego szefa IAR a jego zastępcy". Szefem IAR jest - związany z politykami Samoobrony -Piotr Wawrzeński, który pełni tę funkcję od początku lutego. O swoim zwolnieniu Reszczyński dowiedział się stojąc w drzwiach radiowego
studia, w którym konferencję zwołali jego zwierzchnicy.
Skowroński - dziewięć miesięcy odprawy. Podobnie ma kilkanaście osób Szef Rady Nadzorczej i p.o. prezesa SA jednym głosem mówili o kłopotach finansowych publicznej radiofonii. W ubiegłym roku Radio miało 13 milionów strat, w tym nie ustalono jeszcze budżetu, bo... projekt zakłada stratę 15 milionów złotych. Ile radio wyda na zwalnianie ludzi "poprzedniego układu"? Oficjalnie: nie wiadomo, nieoficjalnie - mówi się nawet o kilku milionach złotych. Szef Rady Nadzorczej PR przyznał, że zwolniony wczoraj dyrektor Trójki Krzysztof Skowroński ma w umowie (podpisanej za czasów Krzysztofa Czabańskiego) zapis o dziewięciomiesięcznym okresie wypowiedzenia. Sam Czabański pieniądze będzie dostawał 12 miesięcy od momentu odwołania. Tylko on od publicznego
radia dostanie około pół miliona złotych.
"Dostać sto tysięcy! To już jest pieniądz" Umowy z długim okresem wypowiedzenia ma - według Adama Hromiaka - w sumie nawet kilkanaście osób - w tym byli szefowie anten (np. Jacek Sobala), ale też osoby z wydziału prawnego, czy dyrektor korporacyjna spółki. Kontrola wewnętrzna w Polskim Radiu sprawdza ile w sumie będą kosztować zwolnienia "ludzi Czabańskiego". - Są to pieniądze znacznie większe niż za poprzednich zarządów - mówi Hromiak. Według niego, do tej pory obowiązywały trzymiesięczne okresy wypowiedzenia. - Nigdy okres wypowiedzenia nie wynosił dziewięciu miesięcy. Nigdy! - mówił Hromiak. Dodał, że wydłużano umowy ludziom, którzy do Polskiego Radia przyszli w ostatnich latach - i od razu spotkała ich nagroda. Dostać sto tysięcy! To już jest pieniądz - mówi Adam Hromiak. Jak się ma decyzja o zwolnieniach i wypłacie potężnych odpraw do konieczności oszczędzania? Według Adama Hromiaka, zwolnienie Skowrońskiego było "zmianą konieczną". - W Trójce było parę spraw, które świadczyły o tym, że nie ma woli oszczędzania - mówił.
"To normalny okres wypowiedzenia" Zdaniem Krzysztofa Skowrońskiego jego dziewięciomiesięczny okres wypowiedzenia jest "sprawą absolutnie normalną" - Taki sam okres wypowiedzenia miałem w Radiu Zet - tłumaczy. Według niego to, że poprzednie zarządy nie podpisywały takich umów tylko źle o nich świadczy. - Można sobie wyobrazić sytuację, że odchodzący dyrektor mógł "łowić dusze" do nowej pracy - tłumaczył.
Portal i radio informacyjne Na konferencji poinformowano także o odwołaniu zastępcy dyrektora radia Euro Łukasza Małachowskiego oraz kierownictwa Nowych Mediów - Barbary Stachowiak i Magdaleny Kordaszewskiej.
Ogłoszono również, że dyrektorem powstającego portalu informacyjnego Polskiego Radia będzie Andrzej Mietkowski. Mimo kłopotów finasowych Radio nie wycofuje się też z pomysłu utworzenia programu informacyjnego. Ten ma być zrobiony tanim kosztem - według nieoficjalnych informacji z połączenia zespołów IAR i Radia Euro. Szczegóły projektu są w "fazie tajnej" - mówił p.o. prezesa Robert Wijas.