Źródła w czeskim przewodnictwie UE poinformowały, że na szczyt 1 marca zaproszono tylko po jednej osobie z każdego kraju Unii.
Premier Donald Tusk zapowiedział, że będzie jeszcze wspólnie z prezydentem Lechem Kaczyńskim starał się o dwa miejsca dla Polski na nieformalnym szczycie UE 1 marca. Jeśli nie będzie dwóch miejsc, na pewno z prezydentem dojdziemy do porozumienia - zapewnił Tusk.
- Dzisiaj czekamy na oficjalne stanowisko prezydencji czeskiej, bo mamy mieć oficjalną odpowiedź. Natomiast mogę wszystkich zapewnić: naprawdę nie będzie żadnego problemu z wizytą w Brukseli - powiedział Graś w czwartek w
TVN24.
- Wierzę, że nie ma żadnego i wierzę głęboko, że nie będzie żadnego problemu, jeśli chodzi o krzesło, samolot - dodał rzecznik rządu.
Stasiak: Nie będzie żadnej awantury o krzesła Władysław Stasiak nie spodziewa się sporu pomiędzy prezydentem a premierem w kwestii obecności na szczycie Unii Europejskiej 1 marca. - Na pewno nie będzie żadnej awantury o krzesła - zapewnił w porannych "Sygnałach Dnia" zastępca szefa Kancelarii Prezydenta. Władysław Stasiak podkreślił, że nadzwyczajny szczyt Wspólnoty poświęcony kryzysowi gospodarczemu będzie istotny. Dlatego też intencją prezydenta jest skoncentrowanie się podczas tego spotkania na sytuacji ekonomicznej w Europie - zaznaczył wiceszef Kancelarii Prezydenta.
Na unijnym szczycie w niedzielę w Brukseli każdy kraj będzie reprezentowany tylko przez jedną osobę. Według czeskiego przewodnictwa, Polskę będzie reprezentować tylko premier Donald Tusk. Nieoficjalnie mówi się, że czeski rząd nie chce robić wyjątków i zwiększać liczby delegacji, bo wtedy musiałby zaprosić także prezydenta Vaclava Klausa, znanego z eurosceptycznego nastawienia. Praga wolałaby tego uniknąć.