"Poczuliśmy jakby samolot wpadł w dziurę"

awe, Gazeta.pl
25.02.2009 , aktualizacja: 25.02.2009 17:50
A A A Drukuj
- Najpierw uderzyliśmy ogonem o pas startowy, potem samolot spadł na pole obok pasa - tak katastrofę tureckiego samolotu relacjonuje jeden z jego pasażerów. W katastrofie Boeinga 737 zginęło 10 osób, a 50 zostało rannych, w tym 25 poważnie. Samolot przełamał się na trzy części podczas próby lądowania w rejonie portu lotniczego Schiphol w Amsterdamie.
Zobacz zdjęcia z miejsca katastrofy samolotu

- Byliśmy na wysokości 600 metrów kiedy usłyszeliśmy komunikat, że lądujemy - powiedział Kerem Uzel telewizji NTV. - Nagle zaczęliśmy bardzo szybko opadać. Samolot wpadł w turbulencje. Kiedy byliśmy tuż nad ziemią ogon samolotu uderzył o pas startowy. Chwilę potem spadliśmy na pole obok pasa - relacjonuje.



- Od chwili kiedy zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak do momentu uderzenia o ziemię minęły sekundy - mówi Tuncer Mutluhan, przedstawiciel tureckiego banku w Holandii. - Podchodziliśmy do lądowania. Nagle poczuliśmy jakby samolot wpadł w dziurę. Chwilę później samolot się rozbił. To w sumie trwało może pięć sekund. Potem wybuchła panika - opisuje pasażer.

Jeden z pasażerów powiedział telewizji NTV, że nie było żadnych sygnałów o niebezpieczeństwie. - Załoga nie informowała, że coś jest nie w porządku. Ostatni komunikat, jaki usłyszeliśmy to była prośba by zapiąć pasy i przygotować się do lądowania mówi.

Chwilę później samolot uderzył o ziemię i rozpadł się na trzy części.

Ranni uwięzieni we wraku

- Jesteśmy teraz pośrodku pola na które spadł samolot, ok. 5-6 km od lotniska - powiedział tureckiemu kanałowi Channel 24 jeden z ocalałych z katastrofy pasażerów. - Większość pasażerów jest rannych, ale było kilka osób, którym nic się nie stało. Na miejscu jest ok. 30 karetek pogotowia - dodał.

Jeden z pasażerów, z którym rozmawiała turecka stacja DHA twierdził, że widział rannych ludzi uwięzionych między siedzeniami we wraku samolotu. Fotograf, który dotarł na miejsce katastrofy, twierdzi, że widział ciała pokryte białymi prześcieradłami, które leżały przed wrakiem maszyny. Ratownicy na miejscu udzielali pomocy poszkodowanym. Wiele osób było jednak w stanie wyjść z wraku o własnych siłach.

Podziel się