Apel matki o eutanazję nie ma szans na spełnienie

Agnieszka Trojanowska - Bis, TOK FM
24.02.2009 , aktualizacja: 24.02.2009 17:11
A A A Drukuj
Matka apeluje o eutanazję dla swojego syna. Na ten dramatyczny krok zdecydowała się mieszkanka Warszawy, która od 24 lat opiekuje się nieprzytomnym synem. Jej prośba nie ma szans na spełnienie - odpowiadają bioetycy, prawnicy i lekarze.
karetka
Fot. Piotr Molecki / AG
karetka
U Krzysztofa lekarze stwierdzili zanik mózgu, to efekt powikłań po odrze.

- Chcę mu zapewnić godność życia. Nie chcę mu więcej cierpień zapewniać. Bo dużo rzeczy widziałam, bardzo dużo rzeczy widziałam w szpitalach. - mówi pani Barbara Jackiewicz. Razem z synem zajmuje 2-pokojowe mieszkanie na warszawskich Bielanach.

Przy synu jest od 24 lat 24 godziny na dobę. Teraz prosi o możliwość eutanazji.

- Bo sił mi ubywa, życie się kończy. I co będzie z nim, jak zabraknie mnie? Jeżeli trafi do domu opieki, to będzie to też eutanazja.

Polskie prawo określa jasno tę sytuację - eutanazja nie jest możliwa. Większość etyków twierdzi też, że w tym przypadku nie mamy do czynienia z uporczywą terapią. Odmiennego zdania jest bioetyk Marek Wichrowski, z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

- To jest brak szacunku dla tej osoby. Każdy z nas ma prawo umierać tak, jak sobie życzy. Stąd potrzeba wprowadzenia testamentu życia.

Testament życia nie zmieni nic w sytuacji Krzysztofa

Tzw. testament życia to propozycja projektu ustawy bioetycznej. Jej autorem jest poseł Jarosław Gowin z PO. "Testament życia" miałby w przypadku braku szans na leczenie i sztucznego podtrzymywania życia, umożliwiać pacjentowi wyrażenie woli na godną śmierć.

- To oświadczenie, które każdy z nas będzie mógł napisać i nosić przy sobie. A tam informacja, że nie życzy sobie, żeby stosowano wobec niego intensywną i uporczywą terapię. - mówi Jarosław Gowin. Jednak poseł wyraźnie podkreśla, że w przypadku Krzysztofa Jackiewicza testament życia niczego by nie zmienił.

- Wedle definicji, którą przyjmuje przygotowywany przeze mnie projekt, mielibyśmy do czynienia nie tyle z uporczywą terapią, co z podtrzymywaniem życia. A to ostatnie nie narusza godności chorego.

Testament życia będzie obowiązywać tylko w określonych przypadkach, podkreśla prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Konstanty Radziwiłł. Obecnie projekt jest analizowany przez grupę posłów z klubu PO. Do sejmu może trafić już w marcu.

Winna jest służba zdrowia

Pani Barbara nie wierzy już w pomoc służby zdrowia. A sama ma coraz mniej sił.

- Apeluję o eutanazję, bo sił mi ubywa, życie się kończy. Ja np. odsysam go w domu tyle lat i to bez krwi. A do szpitala go oddam, to pół słoika krwi jest. Wtedy serce mi pęka.

- To apel o pomoc, nie o eutanazję - ocenia Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej i przyznaje, że polska służba zdrowia pozostawia w tym przypadku wiele do życzenia. - Niestety, trzeba powiedzieć, że w Polsce opieka nad takimi osobami, jak pan Krzysztof, w znacznej mierze jest zrzucona na barki najbliższych osób.

Jak na razie najlepszym miejscem dla pana Krzysztofa jest jego dom, ale pod warunkiem pomocy w opiece jego matce. Pomóc mogłyby instytucję albo prywatni ludzi. Ośrodki na razie borykają się z brakiem pieniędzy i personelu. Pani Barbara sama opiekuje się synem. Jej mąż zmarł wiele lat temu.

Podziel się