Szef Fed wystąpił we wtorek przed Komisją Bankową Senatu i obiecał, że dołoży wszelkich starań na rzecz wyjścia z kryzysu.
"Rok 2010 będzie rokiem ożywienia" - zapowiada Bernanke, zastrzegając jednak, że najpierw akcje osłonowe podjęte przez rząd muszą doprowadzić do stabilizacji rynków finansowych.
"Cały problem w tym 'jeśli'" komentuje wypowiedź szefa Fed
Wall Street Journal, "szczególnie biorąc pod uwagę spadki na rynkach finansowych do poziomów sprzed dekady, mimo powtarzanych zapowiedzi rządu i planów ratowania rynku nieruchomości" - komentują dziennikarze.
Jeśli sytuacja na rynkach się poprawi, wyjaśnia Bernanke, "gospodarka będzie coraz mocniej wspierana przez bodźce fiskalne i monetarne, zbawienne efekty ostrych spadków cen energii, lepszą politykę zapasów w firmach, poprawiające się wyniki sprzedaży a także poprawiającą się dostępność kredytów."
Jednym tchem Ben Bernanke przyznaje, że w chwili obecnej gospodarka Stanów Zjednoczonych znajduje się w fazie "ostrego kurczenia się", które "wydaje się rozciągać na pierwszy kwartał 2009 r.". Amerykańska gospodarka skurczyła się w czwartym kwartale 2008 roku o 3,8 proc. a ekonomiści, na których powołuje się WSJ uważają, że bazując na pełnych danych grudniowych wynik ten może się pogłębić do 5 proc.
Bernanke zwrócił uwagę, że kryzys ma charakter globalny, co sprawia, że inne kraje, których trudności - jak zaznaczył - okazały się większe niż się spodziewano, kupują coraz mniej amerykańskich towarów, utrudniając Ameryce wyjście z dołka.
Bernanke utrzymywał, że w wyniku działań rządu niektóre banki uruchomiły kredyt, ale przyznał, że "mimo tych korzystnych wydarzeń, w wielu rynkach nadal są trudności".
Giełda prawie nie zareagowała na wystąpienie prezesa banku centralnego. Na Wall Street wskaźnik Dow Jones, który dołował od kilku dni do najniższego poziomu od 12 lat, we wtorek wzrósł nieznacznie do południa (czasu miejscowego) o ok. 50-70 punktów.
Bezrobocie w USA wynosi 7,6 proc. - bez pracy jest 11,6 miliona ludzi - ale w niektórych stanach, jak Michigan, Kalifornia, Oregon i Karolina Południowa, przekracza 9 procent.
Dużo więcej, bo 21,6 miliona (13,9 proc.), to osoby, które zaprzestały szukania pracy lub pracują w niepełnym wymiarze godzin.
Tylko w styczniu zredukowano prawie pół miliona stanowisk pracy, najwięcej w przemyśle (207 000) i budownictwie (111 000).
Podsumowując swoje zapowiedzi Bernanke studził optymizm, zapowiadając, że podlegają one "znacznej niepewności" oraz, "zagrożenia są raczej liczniejsze niż szanse".