Wyszedł z aresztu i zabił żonę. Sąd nie ma sobie nic do zarzucenia

Anna Gmiterek-Zabłocka, Radio TOK FM
23.02.2009 , aktualizacja: 23.02.2009 15:31
A A A Drukuj
Sąd nie ma sobie nic do zarzucenia. Wypuścił kata na wolność, bo nie było przesłanek do dalszego stosowania tymczasowego aresztu. Dwa dni po wyjściu na wolność - mężczyzna zabił żonę. Dziś stanął przed prokuratorem i do wszystkiego się przyznał. Prokuratura nie ujawnia jednak treści zeznań.
Policja
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Policja
W ubiegły czwartek Sąd Okręgowy w Lublinie uwzględnił zażalenie 32-letniego Marka W. na wcześniejszą decyzję o tymczasowym areszcie. Mężczyzna trafił za kratki za znęcanie się nad rodziną, w tym za grożenie żonie, że ją zabije. Kat z aresztu napisał zażalenie.

- W swoim zażaleniu podnosił, że nigdy wypowiadanych gróźb pod adresem żony nie miał zamiaru zrealizować; że chce się poddać leczeniu odwykowemu; że będzie współpracować z psychologiem - mówi Anna Samulak, przewodnicząca Wydziału Odwoławczego Sądu Okręgowego w Lublinie - Wydziału, w którym zapadła decyzja o wypuszczeniu mężczyzny na wolność.



Sąd podjął decyzję jednogłośnie w 3-osobowym składzie (3 sędziów zawodowych).

Odmówiła zeznań - sprawę umorzono

Sprawa rodziny z Chodla była w prokuraturze już w 2006 roku. Tyle, że wtedy żona wycofała swoje zeznania, a sprawa została umorzona. W międzyczasie mężczyzna był w Anglii, a rodzina żyła normalnie. Awantury zaczęły się ponownie po jego powrocie z zagranicy, głównie po alkoholu.

W styczniu Sąd Rejonowy w Opolu zastosował wobec Marka W. tymczasowy areszt. Ale Sąd Okręgowy ten areszt uchylił - Sąd analizując całość materiału dowodowego doszedł do wniosku, że dla zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania - a głównie po to jest stosowany areszt tymczasowy - nie ma potrzeby jego stosowania - dodaje sędzia Anna Samulak.

Kazał dzieciom wyjść z domu. Potem zabił

Dwa dni po wyjściu na wolność mężczyzna zabił swoją żonę. Wcześniej kazał dzieciom (5 i 7 lat) wyjść z domu i pójść do dziadków. - Matka zamordowanej kobiety zawiadomiła policję i poprosiła o interwencję - mówi Janusz Wojtowicz z lubelskiej policji. Gdy radiowóz przyjechał na miejscem, na pomoc było już za późno. Kobieta zmarła od ciosu nożem w szyję.

Przeciwko uchyleniu tymczasowego aresztu była prokuratura, ale sąd areszt uchylił. - Pragnę podkreślić, że decyzja Sądu Okręgowego była decyzją ostateczną i nie podlegała zaskarżeniu - mówi prokurator Beata Syk - Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie.



Policja przyznaje, że w swoich statystykach odnotowuje coraz więcej przemocy w rodzinie. - Coraz więcej jest tego typu zdarzeń. Ludzie są coraz bardziej agresywni, coraz mniej odporni psychicznie i swoje problemy wyładowują na rodzinie - mówi Janusz Wojtowicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Serwis policyjni.pl poleca: Tragedia w USA: 11-latek oskarżony o morderstwo



Zobacz więcej na temat:

Podziel się