Kancelaria Tuska ma zapłacić 10 tys. zł grzywny za niewykonanie wyroku

mm, ga, PAP, Gazeta.pl
20.02.2009 , aktualizacja: 20.02.2009 19:46
A A A Drukuj
Donald Tusk Fot. Wojciech Surdziel / AG Donald Tusk
Kancelaria premiera Donalda Tuska musi zapłacić 10 tysięcy zł grzywny za niewykonanie wyroku sądu w sprawie udostępnienia obywatelowi raportu Julii Pitery o CBA - podaje "Rzeczpospolita". Karę nałożył na premiera Sąd Administracyjny w Warszawie. Kancelarii Premiera nie wyklucza wniosku o kasację w tej sprawie.
Szef CBA Mariusz Kamiński i pełnomocnik rządu ds. korupcji Julia Pitera
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Szef CBA Mariusz Kamiński i pełnomocnik rządu ds. korupcji Julia Pitera
Sąd: Kara za bezczynność

Kancelaria Premiera zgodnie z decyzją sądu z lipca 2008 miała wydać nową decyzję ws. udostępnienia raportu. Nie dopełniono tego obowiązku. - Sąd uznał to za bezczynność organu i wymierzył Kancelarii Prezesa Rady Ministrów 10 tys. złotych grzywny - powiedziała rzeczniczka sądu Małgorzata Jarecka. Grzywna ma charakter symboliczny, bo płaci ją Kancelaria Premiera na rzecz skarbu państwa.

Kancelaria Premiera: Nie wykluczamy kasacji

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów czeka na pisemne uzasadnienie wyroku. - Po zapoznaniu się z uzasadnieniem podejmiemy decyzję o ewentualnym wniesieniu do NSA skargi kasacyjnej w tej sprawie - powiedział Tomasz Arabski, szef KPRM

Kancelaria Premiera - w opublikowanym komunikacie - zapewnia, że "dochowała maksymalnych starań, aby wniosek o udostępnienie tzw. raportu minister Julii Pitery na temat działalności CBA został wykonany". Według komunikatu, Piotr Brzozowski otrzymał odtajniony wyciąg z raportu wraz z decyzją z dnia 27 listopada 2008 r., zawierający wszystkie informacje, o które wnosił, z zachowaniem terminu przewidzianego w Kodeksie postępowania administracyjnego. Jednocześnie, odtajniony wyciąg z raportu został przekazany mediom. - Pan Brzozowski nie zakwestionował ww. decyzji i nie wniósł o ponowne rozpatrzenie sprawy. Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie w niniejszej sprawie - napisał Tomasz Arabski.

Raport w sądzie

- Sąd przyznał, że szacunek dla obywatela i dla prawa wymaga tego, żeby wykonywać wyroki sądów - powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Piotr Brzozowski, prawnik z Miłomłyna na Mazurach, który zwrócił się do sądu administracyjnego w sprawie raportu. Starał się on o możliwość zapoznania się z treścią raportu Pitery. Jak twierdził, dokument jest informacją publiczną i powinien być dostępny dla każdego. Kancelaria Premiera twierdziła jednak, iż raport jest tajny.

Sąd w lipcu 2008 zadecydował, że Kancelaria Premiera jeszcze raz ma zbadać sprawę i wydać nową decyzję w sprawie udostępnienia raportu - przypomina "Rz". Jednak nowa decyzja nie zapadła w ustawowym terminie 30 dni. W tej sytuacji Brzozowski zwrócił się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego o wymierzenie grzywny urzędowi premiera. Sąd przychylił się do tego wniosku i wyznaczył wysokość grzywny - 10 tysięcy zł.

Na początku grudnia odtajniono część rządowego raportu o CBA przygotowanego przez Julię Piterę. Raport, który przez ponad rok był tajny, nie odpowiada wprost na pytanie, czy CBA było wykorzystywane do wpływania na bieżącą politykę. Pitera pisze jedynie, że "opis wypadków może potwierdzać, że tzw. "sprawa Sawickiej" pozostawała w silnym związku z wydarzeniami politycznymi". O tym wszystkim pisały wcześniej media.

"Ujawnienie tego raportu nie miało znaczenia"

- Ujawnienie tego raportu nie miało znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy przez sąd - wyjaśniła rzeczniczka sądu, sędzia Małgorzata Jarecka. Według niej, czym innym była decyzja o upublicznieniu dokumentu, a czym innym - załatwienie indywidualnej sprawy obywatela chcącego dostępu do informacji publicznej.

Sędzia dodała w rozmowie z PAP, że wniosek o ukaranie grzywną organu, który był bezczynny, wpłynął do WSA wcześniej, niż nastąpiło ujawnienie raportu.

Szejnfeld: To bezprecedensowa sprawa

- To bezprecedensowa sprawa - komentuje w rozmowie z radiem TOK FM Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki. Co zrobi premier? - To będzie zależało od oceny stanu faktycznego i prawnego premiera i jego doradców prawnych. Ta ocena będzie pewnie podstawą do podejmowania jakichkolwiek działań - powiedział. Jego zdaniem, być może premier będzie próbował odwołać się od orzeczenia sądu.

Podziel się