Policji brakuje statystów do udziału w okazaniach

Tomasz Nowak, Radio TOK FM, cheko
18.02.2009 , aktualizacja: 18.02.2009 18:13
A A A Drukuj
Płacą 10 zł za kilka minut "pracy", a chętnych i tak brakuje. Policja często ma problemy ze znalezieniem osób, które w roli statysty chciałby wziąć udział w tzw. okazaniach. Chodzi o sytuację kiedy na komendzie poszkodowanemu pokazuje się kilka osób - ofiara spośród nich ma wskazać sprawcę.
Policja
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Policja
Najczęściej do odegrania roli takiego statysty policjanci próbują namówić ludzi, którzy przechodzą akurat w okolicy komendy. Ale z tym bywa różnie, bo czasami ciężko jest znaleźć wystarczającą liczbę chętnych, którzy odpowiadaliby rysopisowi sprawcy.



- Czasami trzeba trochę pokombinować - mówi Marcin Szyndler ze stołecznej policji. - Jeżeli w okolicy jest szkoła, lub zakład pracy, to wtedy można zaproponować osobom tam będącym udział w okazaniu.

Niektórzy policjanci mają znajomości w szkołach zawodowych, gdzie zawsze mogą złożyć "zamówienie" na np. czterech wysokich panów, w bluzach z kapturem.

Brak chętnych do pomocy o tyle dziwi, że 10 zł, które pozoranci dostają za jedno okazanie, to dużo lepsza stawka niż ta, którą mają np. modele pozujący studentom ASP. Niejednokrotnie muszą oni tkwić przez wiele godzin w tej samej, zazwyczaj mało wygodnej pozie. Za siedzenie, stanie lub leżenie bez ruchu przez ponad godzinę, zainteresowany dostaje podobną sumę do ochotnika udającego przestępcę.

Serwis policyjni.pl poleca: Trzech mężczyzn pobiło i zgwałciło19-latkę. To miała być kara



Zobacz więcej na temat:

Podziel się