Tusk o złotym: za granicą są instytucje, który robią na tym interes

TOK FM, jg
18.02.2009 , aktualizacja: 18.02.2009 13:11
A A A Drukuj
- Dbajmy o precyzję przekazu, bo złotówka to nasze wspólne dobro i trzeba na nią chuchać i dmuchać. - powiedział dzisiaj na konferencji premier Donald Tusk. Wiceprzewodnicząca Sejmowej Komisji Finansów Publicznych Krystyna Skowrońska z PO broniła premiera w Poranku Radia TOK FM twierdząc, że w sprawie interwencji w obronie złotego premier został źle zrozumiany,
Krystyna Skowrońska
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Krystyna Skowrońska
- Rząd zachowuje spokój, jeśli chodzi o zmienność kursu, ale nie ukrywam, że granica 5 zł, która pojawiła się w niedalekiej perspektywie, to jest chyba ten moment, w którym podejmiemy decyzję o rozpoczęciu procesu sprzedaży euro - powiedział wczoraj Donald Tusk i wywołał burzę na rynku.

Jego wypowiedź spotkała się z krytyką wielu ekspertów, którzy twierdzą, że niektórzy inwestorzy mogą "powiedzieć sprawdzam" i zechcieć wykorzystać ją do spekulacji walutą. Dzisiaj premier prosi o powściągliwość w komentarzach.

- Sytuacja kryzysowa budzi wiele emocji. Dlatego prosiłbym o precyzyjne cytowanie, bo dotykamy spraw drażliwych. Dbajmy o precyzję przekazu, bo złotówka to nasze wspólne dobro i trzeba na nią chuchać i dmuchać. - powiedział dzisiaj premier Donald Tusk na konferencji. Dodał, że nikt rządu nie sprowokuje, żeby działać w sposób nieprzemyślany.

- Nerwów nam nie zabraknie. Proszę o powściągliwość w komentarzach. Jest wielu aktorów na polskim rynku, jest wielu tych, którzy uważają, że znają się na rzeczy. Dodatkowo poza granicami jest kilka instytucji, który po prostu robią na tym interes na takim czy innym komunikacie, więc nie ułatwiajmy im zadania - stwierdził Donald Tusk.

Premier jest przekonany warto dzisiaj uruchamiać środki europejskie w skali większej i bardziej dynamicznie, także dlatego, że kurs euro uczyni tę operację bardziej opłacalną. Szybsze kierowanie euro z pomocy europejskiej na rynek to jedno z narzędzi jakie jest dla nas dostępne.

- Decyzje rządu ocenicie po efektach - dodał.

Skowrońska: Premier źle zrozumiany

- Chyba premier nie powiedział tego, co w jego słowach wszyscy komentatorzy usłyszeli. Ważne jest, że państwo taką możliwość rozważa. Nie powiedziano czy to będzie 5 zł czy 5,10 czy 5,20 - odpowiadała dziś w TOK FM Skowrońska. - Takiej procedurę uruchamiania wszyscy oczekiwali. Nie mówimy, w którym momencie państwo powinno stać na straży. Premier nie podał precyzyjnego terminu. Komentarze o mówieniu "sprawdzam" są przedwczesne.



Posłanka PO mówiła, że rynek walutowy w Polsce jest rozchwiany przez duże ataki spekulacyjne. Jej zdaniem sytuację powinna uspokajać m.in. deklaracja rządu, że nadal jest zdecydowany na wejście do strefy euro. Posłanka skrytykowała natomiast NBP, że nie wydał mocnej deklaracji w tej sprawie.

Senator Misiak: to nie jest interwencja, tylko wymiana

Tomasz Misiak senator PO, szef senackiej komisji gospodarki powiedział dzisiaj w radiu TOK FM, że premier tylko poinformował o wymianie waluty, która i tak by nastąpiła. Jego zdaniem media źle zrozumiały wypowiedź premiera.

- To nie jest interwencja, o której mówi się i pisze od wielu miesięcy. Różnica polega na tym, że interwencja to jest skup złotego w celu umocnienia jej kursu, do czego używa się rezerw Narodowego Banku Polskiego. I takiej interwencji teraz nie ma - powiedział Misiak.

Według niego to o czym mówi premier to wymiana euro posiadanych przez rząd, która ma to na celu ustabilizowanie kursu waluty, co niekoniecznie polega na tym, żeby na niego wpływać. Chodzi o to, żeby nie pozwolić na manipulowanie kursem złotówki przy pomocy niewielkich sum przez spekulantów.

Przypomniał, że rząd dysonuje kwotą 10 mld euro, które mógłby wrzucić w transzach na rynek.

Szef senackiej komisji gospodarki jest przekonany, że sytuacja złotego to efekt spekulacji. Według niego ma innych fundamentalnych i ekonomicznych powodów, dla których miałby być tak słaby, nasza gospodarka jest, bo nasza gospodarka jest naprawdę silna.

- To nam się dzisiaj zazdrości stabilności sektora finansowego i wyników gospodarczych i w tej sytuacji, w której się znajdujemy nie powinno być tak, że złoty stoi nawet gorzej od waluty węgierskiej, chociaż Węgrzy mają dużo słabszą gospodarkę - powiedział Misiak. Ssenator Misiak uważa, że nie jest wykluczone, że jesteśmy obiektem gier dużych spekulantów światowych. Jego zdaniem powinno być analizowane zagrożenie zewnętrzne dotyczące ataków na naszą walutę. Polskie i międzynarodowe służby specjale mogą się tym zająć.





Podziel się