Wajda: Cieszę się, że znaleziono miejsce dla starego reżysera

us, PAP
13.02.2009 , aktualizacja: 13.02.2009 21:00
A A A Drukuj
W piątek w Berlinie oficjalna premiera Fot. Hermann J. Knippertz AP W piątek w Berlinie oficjalna premiera "Tataraku", najnowszego filmu Andrzeja Wajdy
- Cieszę się, że dyrekcja berlińskiego festiwalu filmowego znalazła miejsce dla starego reżysera i jego filmu - powiedział Andrzej Wajda przed piątkową premierą jego najnowszego filmu "Tatarak". W Berlinie nie ma Krystyny Jandy ze względu na to, że historia przedstawiona w filmie jest dla niej "zbyt osobista i dotkliwa".
- Berliński festiwal ma szczęśliwą rękę. Filmy tu pokazywane zostały zauważone, weszły nie tylko na polskie, ale światowe ekrany - dodał.

Premierę "Tataraku" zaplanowano na późny piątkowy wieczór. Jest on ostatnim filmem pokazywanym w ramach konkursu głównego 59. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Berlinale.

Najnowszy film Andrzeja Wajdy jest ekranizacją prozy Jarosława Iwaszkiewicza. W "Tataraku" występują m.in. Krystyna Janda, Jan Englert, Jadwiga Jankowska-Cieślak, Julia Pietrucha i Paweł Szajda - amerykański aktor polskiego pochodzenia, znany z filmu "Pod słońcem Toskanii" Audrey Wells (2003), gdzie wystąpił u boku Diane Lane.

Janda zagrała główną bohaterkę, doktorową Martę - dojrzałą, doświadczoną życiem kobietę, która żyje wspomnieniami. Przypadek sprawia, że do Marty na moment "wraca młodość". W życiu doktorowej pojawia się młody mężczyzna. Kobieta przypomina sobie, czym jest bliskość. Niestety, przygoda będzie miała smutny finał. "Tatarak" to m.in. opowieść o przemijaniu i o dojmującym poczuciu utraty.

Rozwinięciem opowiadania jest nakręcana w ciemnym, prawie pustym pokoju hotelowym osobista opowieść aktorki o chorobie i śmierci jej męża operatora Edwarda Kłosińskiego. Zmarł on w styczniu 2008 r.

"Tatarak" powstał z dwóch powodów

Na piątkowej konferencji prasowej Wajda powiedział, że "Tatarak" powstał z dwóch powodów.

- Po filmie "Katyń", pokazywanym również na Berlinale (w 2008 r.), szukałem jakiegoś innego tematu, który uwolniłby mnie od wszystkich napięć, jakie tamten film niósł ze sobą. Dlatego wróciłem do autora, który zawsze dawał mi wielką radość - Jarosława Iwaszkiewicza - powiedział reżyser. Na podstawie utworów tego autora powstały także wcześniejsze filmy Wajdy "Panny z Wilka" i "Brzezina".

Drugim powodem była chęć ponownego spotkania się na planie z Krystyną Jandą - dodał. "Tatarak" nie powstał jednak dwa lata temu, jak planowano, lecz dopiero w zeszłym roku, ze względu na ciężką chorobę męża aktorki.

Na początku nie było jasne, czy jej opowieść znajdzie się w filmie. - Dokładnie w dniu, kiedy skończyliśmy realizację części filmu opartej na opowiadaniu, Krystyna Janda wsunęła mi do ręki kilka kartek i powiedziała: "przeczytaj to" - relacjonował reżyser.

Osobiste wyznania Jandy

- Nigdy nie zdarzyło mi się, bym dostał tak bolesne wyznanie aktora na jego osobisty temat. Przeczytałem i zadałem jej proste pytanie: czy dajesz mi te kartki, żebym ja to przeczytał, czy ty chcesz to powiedzieć do kamery. Ona (Janda) nagle ku mojemu zdziwieniu powiedziała: ja to powiem do kamery - dodał.

- Zrobiłem 50 filmów, wydawało mi się, że mam już za sobą wszystkie sytuacje, jakie zachodzą pomiędzy aktorami a reżyserem. Tymczasem okazało się, że nie - mówił Wajda. Według niego film pokazuje, jak "film krzyżuje się z życiem aktora".

Sama Janda nie pojawiła się na Berlinale. O powodach jej decyzji poinformował Jan Englert. - To historia dla niej zbyt osobista i dotkliwa. To, co się wiąże z publicznymi pokazami i naszym zawodem, ten rodzaj jarmarku, w którym uczestniczymy, byłby zbyt dużym wysiłkiem dla pewnej ofiarności, jaką (Janda) włożyła w swą rolę - powiedział Englert.

Laureata Złotego Niedźwiedzia za najlepszy film na tegorocznym Berlinale poznamy w sobotę wieczorem. Przyznane zostaną też Srebrne Niedźwiedzie - m.in. dla najlepszego reżysera, aktora i aktorki.

Zwycięzcy World Press Photo. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: Kliknij, by obejrzeć galerię

Podziel się