Palikot: Rokita wysyłał sms-y z prośbami o pomoc

asz
13.02.2009 , aktualizacja: 13.02.2009 14:15
A A A Drukuj
W nocy po "incydencie monachijskim" Jan Rokita dzwonił i wysyłał sms-y z prośbami o pomoc - powiedział w radiu RMF FM Janusz Palikot. Wg niego smsy od Rokity przychodziły "do najważniejszych ludzi w państwie". Tusk zaprzecza, żeby smsa dostał.
Janusz Palikot
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Janusz Palikot
- Dzwonił i przysyłał sms-y. Kilka osób z rządu dostało od niego wiadomości - powiedział Palikot, zaznaczając, że "były to najważniejsze osoby w państwie". - Nie potwierdzę i nie zaprzeczę, że wśród tych osób był premier - dodał.

Zdaniem Palikota telefony poskutkowały i Jan Rokita otrzymał potrzebną pomoc. - Przyjechała pani konsul i pomogła. Na wyraźną prośbę kogoś z rządu - stwierdził.

We wtorek wieczorem skutego kajdankami Rokitę wyprowadzono na lotnisku w Monachium z gotowego do startu samolotu Lufthansy. Według policji, przyczyną była kłótnia Rokity ze stewardesą, która upomniała go, żeby wreszcie zapiął pas. Rokita uparcie odmawiał, a w końcu miał odepchnąć stewardesę.

Rokitowie wyjaśniali z kolei, że do zdarzenie doszło, gdy b. poseł przełożył ich płaszcze do innego schowka, ponieważ nie zmieściły się tam, gdzie włożyła je stewardesa. Kiedy odmówili opuszczenia samolotu, "sprowadzono dość brutalną niemiecką policję ze wszystkimi konsekwencjami". Według relacji J. Rokity funkcjonariusze szydzili z niego i wyzywali, a także próbowali wyłudzić 8 tysięcy euro.

Donald Tusk pytany o to, czy dostał sms od Rokity zaprzeczył: - O sprawie państwa Rokitów dowiedziałem się od Was - mówił dziennikarzom.



Podziel się