Pod koniec stycznia policja otrzymała sygnał, że człowiek podający się za policjanta wykorzystał seksualnie 14-latkę. Mężczyzna nawiązał kontakt z dziewczyną przez internet, nakłonił ją do spotkania, podczas którego zmusił ją do czynności seksualnych. Zastraszona dziewczyna nie poinformowała o sprawie nikogo, także najbliższych. Policję zawiadomił jeden z jej znajomych.
Sprawą zajęło się biuro spraw wewnętrznych, które podejrzewało, że może być w nią zamieszany jeden z funkcjonariuszy. Po kilkutygodniowym śledztwie ustalono adres zamieszkania mężczyzny. Podczas zatrzymania okazało się, że jest to Robert W., podający się za policjanta. Usłyszał już zarzuty i został aresztowany na trzy miesiące.
Mężczyzna był wcześniej karany za rozbój. Chodziło o sprawę porwania i zabójstwa w 1997 roku maturzysty Tomka Jaworskiego. Został wtedy skazany na 12 lat więzienia, ale zwolniono go po 10 latach.
W czerwcu 1997 roku Tomek Jaworski i jego koledzy, żoliborscy maturzyści, zostali napadnięci na klasowym ognisku na polanie w parku Młocińskim przez bandę młodych ludzi, uzbrojonych w drągi i kije bejsbolowe. Tomka uprowadzili, a po kilku dniach znęcania się nad nim zamordowali.
Serwis policyjni.pl poleca: Nastolatkowie zgwałcili 30-letnią kobietę. Jej znajomy musiał się temu przyglądać