O incydencie na lotnisku w Monachium poinformował dziś serwis Politbiuro.
CZYTAJ WIĘCEJ>> Rokita ma zapłacić 8 tys. euro? Niemiecka
policja w rozmowie z Politbiurem poinformowała, że
Jan Rokita będzie musiał zapłacić grzywnę w wysokości "kilku tysięcy euro". - Kazali mu zapłacić 8 tysięcy euro gotówką - mówi Nelli Rokita w rozmowie z portalem Gazeta.pl. Jak dodaje, policja na komisariacie obrażała jej męża, używała wulgarnych słów. Jak relacjonuje Nelli Rokita, para złożyła już skargę na zachowanie funkcjonariuszy.
- Dopiero wtedy przyszła pani konsul, już nikt się nie domagał się pieniędzy, pozwolono nam złożyć oświadczenia i skargi - powiedziała.
Nelli Rokita o incydencie Jan Rokita wyprowadzony - czytaj relację internauty Jak opowiadała Nelli Rokita, spór dotyczył ułożenia płaszczy w samolocie. - Wsiedliśmy do samolotu jako ostatni, wszystkie schowki były już zajęte. Mój mąż położył nasze płaszcze razem z kapeluszami na przednim siedzeniu, które było wolne - mówi Nelli Rokita w rozmowie z portalem Gazeta.pl. Następnie - jak relacjonuje posłana PiS - stewardessa rzuciła kapelusze na podłogę. - Podniosła je i podeszła do nas. Rzuciła mi na kolana kapelusze, a płaszcze zaczęła upychać w małej szczelinie na górze - powiedziała.
Nelli Rokita zwróciła uwagę stewardessie, w odpowiedzi miała usłyszeć: "to ja tu decyduję". Następnie Jan Rokita sam przełożył rzeczy na siedzenie.
Gdy stewardessa zobaczyła przełożone płaszcze oświadczyła, że Jan Rokita musi opuścić samolot. - Później przyszła policja, włożyła kajdanki, była bardzo brutalna - relacjonuje Nelli Rokita.
Policja: Popchnął stewardessę Wersje przedstawiane przez Nelli Rokitę i przez stewardessę są nieco różne.
- Funkcjonariuszy wezwano, ponieważ podczas kłótni Polak odmówił zapięcia pasów bezpieczeństwa i popchnął stewardessę -
mówi w rozmowie z Politbiurem policjantka z biura prasowego Hansa-Petera Kammerera, z komendy Oberbayern Nord w Ingolstadt k. Monachium.
Nelly i Jan już w Krakowie Jan i Nelly Rokita są już w swoim domu w Krakowie. - Incydent to mało powiedziane - krótko skomentował wydarzenie Jan Rokita w rozmowie z "Gazetą". Obiecał, że opowie szerzej o sprawie, gdy tylko odpocznie po podróży.