Nelli Rokita: Policja była bardzo brutalna, obrażali mojego męża

mm, Anita Kozłowska, Gazeta.pl
11.02.2009 , aktualizacja: 11.02.2009 18:50
A A A Drukuj
Nelli Rokita Nelli Rokita - Fot. Wojciech Olkuśnik / AG Nelli Rokita
- Policja była bardzo brutalna. Wywlokła mojego męża z samolotu - relacjonuje w rozmowie z portalem Gazeta.pl Nelli Rokita. - Na komisariacie obrażali go wulgarnymi słowami. Kazali zapłacić 8 tysięcy euro gotówką - dodaje.
Nelli i Jan Rokitowie. Zdjęcie archiwalne
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Nelli i Jan Rokitowie. Zdjęcie archiwalne


O incydencie na lotnisku w Monachium poinformował dziś serwis Politbiuro. CZYTAJ WIĘCEJ>>

Rokita ma zapłacić 8 tys. euro?

Niemiecka policja w rozmowie z Politbiurem poinformowała, że Jan Rokita będzie musiał zapłacić grzywnę w wysokości "kilku tysięcy euro". - Kazali mu zapłacić 8 tysięcy euro gotówką - mówi Nelli Rokita w rozmowie z portalem Gazeta.pl. Jak dodaje, policja na komisariacie obrażała jej męża, używała wulgarnych słów. Jak relacjonuje Nelli Rokita, para złożyła już skargę na zachowanie funkcjonariuszy.

- Dopiero wtedy przyszła pani konsul, już nikt się nie domagał się pieniędzy, pozwolono nam złożyć oświadczenia i skargi - powiedziała.

Nelli Rokita o incydencie

Jan Rokita wyprowadzony - czytaj relację internauty

Jak opowiadała Nelli Rokita, spór dotyczył ułożenia płaszczy w samolocie. - Wsiedliśmy do samolotu jako ostatni, wszystkie schowki były już zajęte. Mój mąż położył nasze płaszcze razem z kapeluszami na przednim siedzeniu, które było wolne - mówi Nelli Rokita w rozmowie z portalem Gazeta.pl. Następnie - jak relacjonuje posłana PiS - stewardessa rzuciła kapelusze na podłogę. - Podniosła je i podeszła do nas. Rzuciła mi na kolana kapelusze, a płaszcze zaczęła upychać w małej szczelinie na górze - powiedziała.

Nelli Rokita zwróciła uwagę stewardessie, w odpowiedzi miała usłyszeć: "to ja tu decyduję". Następnie Jan Rokita sam przełożył rzeczy na siedzenie.

Gdy stewardessa zobaczyła przełożone płaszcze oświadczyła, że Jan Rokita musi opuścić samolot. - Później przyszła policja, włożyła kajdanki, była bardzo brutalna - relacjonuje Nelli Rokita.

Policja: Popchnął stewardessę

Wersje przedstawiane przez Nelli Rokitę i przez stewardessę są nieco różne.

- Funkcjonariuszy wezwano, ponieważ podczas kłótni Polak odmówił zapięcia pasów bezpieczeństwa i popchnął stewardessę - mówi w rozmowie z Politbiurem policjantka z biura prasowego Hansa-Petera Kammerera, z komendy Oberbayern Nord w Ingolstadt k. Monachium.

Nelly i Jan już w Krakowie

Jan i Nelly Rokita są już w swoim domu w Krakowie. - Incydent to mało powiedziane - krótko skomentował wydarzenie Jan Rokita w rozmowie z "Gazetą". Obiecał, że opowie szerzej o sprawie, gdy tylko odpocznie po podróży.

Podziel się