Kuratorium: ksiądz Roman K. niemoralny

Mazowieckie kuratorium oświaty domaga się zawieszenia w czynnościach nauczyciela, byłego guru sióstr z Kazimierza Dolnego Romana K. Tymczasem lubelska prokuratura umorzyła śledztwo dotyczące byłych zakonnic

Informacje z Lublina. Polecamy: MPK Lublin nie chce klimy w autobusach



Ks. Roman K. od początku tego roku szkolnego uczy w Zespole Szkół w Długosiodle pod Wyszkowem (woj. mazowieckie). Duchowny to były lider grupy zbuntowanych sióstr ze zgromadzenia betanek, które przez dwa lata, wbrew woli zakonu, zajmowały należący do niego budynek w Kazimierzu Dolnym. Zostały eksmitowane jesienią 2007 r. przez komornika w asyście grupy policji. Przyczyną konfliktu było odwołanie przez Rzym z funkcji przełożonej generalnej Jadwigi Ligockiej. Przełożeni zarzucali Ligockiej, że kierując zakonem opiera się na prywatnych objawieniach. Ona i popierające ją siostry nie chciały zaakceptować tej decyzji.

Pod koniec ubiegłego roku prokuratura rejonowa w Puławach skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko ks. Romanowi K. Chodzi o siedem zarzutów. Większość ma związek z eksmisją w Kazimierzu. Podczas niej K. miał znieważyć policjantów, grozić im, jednego z nich kopnąć a innego oraz psychologa policyjnego uderzyć monstrancją. Jeden z zarzutów dotyczy też naruszenia miru domowego, bo K. mieszkał w Kazimierzu nielegalnie. Duchownemu grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Jednak, mimo aktu oskarżenia, wciąż uczy religii w Długosiodle. Dyrektorka szkoły Dorota Stadnik tłumaczyła "Gazecie", że dopóki sąd nie stwierdzi inaczej, jest on niewinny, więc nie zamierza zawieszać księdza. Tymczasem wygląda na to, że będzie musiała.

Jak poinformował "Gazetę" Mariusz Dobijański, mazowiecki wicekurator oświaty urząd wezwał dyrektorkę do "podjęcia działań zmierzających" do zawieszenia duchownego. - Z pisma, które dostaliśmy od pani dyrektor, wynika, że sam ks. K. poinformował ją wcześniej, że toczy się przeciwko niemu śledztwo - mówi Dobijański. - W tej sytuacji w naszym przekonaniu w ogóle nie powinna była go zatrudniać.

Domagając się zawieszenia ks. Romana K. kuratorium oświaty powołuje się na przepis z Ustawy Karta Nauczyciela mówiący, że stanowisko nauczyciela może zajmować osoba która "przestrzega podstawowych zasad moralnych".

Tymczasem Prokuratura Okręgowa w Lublinie umorzyła śledztwo dotyczące zbuntowanych sióstr. Chodzi o kilka wątków. Pierwszy dotyczył artykułu w dzienniku "Fakt" który w czerwcu 2007 roku opublikował list zbuntowanej betanki do jej matki. Miała ona pisać w nim, że niedługo umrze. Okazało się, że list został sfabrykowany. "Fakt" przeprosił i opublikował sprostowanie. Kolejny umorzony wątek dotyczył molestowania jednej z ekszakonnic przez Romana K. Kobieta wprawdzie zeznała, że ten całował ją i dotykał, ale nie domagała się jego ścigania. Śledczy badali też działalność tzw. grupy modlitewnej, która powstała wśród betanek. Podczas ich spotkań dochodziło do "omdlenia" tych sióstr, które "osłabły w wierze lub wyganiano z nich złego ducha" jak zeznała jedna z betanek. - Nie było interesu społecznego w ściganiu osób odpowiedzialnych za te czyny. Same potencjalne pokrzywdzone nie czuły się pokrzywdzone - mówi prokurator Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Prokuratorzy umorzyli też wątek zmuszania siłą fizyczną b. betanki Katarzyny W. do przebywania w klasztorze. Śledztwo nie mogło być kontynuowane, bo była przełożona sióstr Jadwiga Ligocka zmarła. To ona miała zmuszać Katarzynę W. do pozostania w klasztorze.