"Polityka" ujawniła, że minister sprawiedliwości Andrzej Czuma ma wyroki za niespłacone pożyczki o zadłużenia z kart kredytowych. Krzysztof Czuma, syn i asystent posła, zarzuty odrzuca i zapowiada, że sprawa będzie miała finał w sądzie. Premier Donald Tusk wierzy w "kryształową uczciwość" ministra.
W jutrzejszej "Polityce" opublikowany będzie tekst "Minister na debecie", dziś jest rewelacją w mediach elektronicznych. Tygodnik ujawnia, że minister ma na swoim koncie liczne nieskończone sprawy finansowe z osobami prywatnymi - zarzucają oni ministrowi, że nie oddał im pieniędzy, które od nich pożyczał (m.in. w latach 90-tych). Miał też sprawy, które kończyły się w sądzie. Wytaczały mu je banki, które nie mogły odzyskać pieniędzy wydanych dzięki kartom kredytowym
Tusk murem za Czumą
- Otrzymałem informacje o plotkach o zadłużeniu ministra Czumy. Twierdzi, że te sensacje są niezgodne z prawdą - mówił Donald Tusk - Wiele lat temu, kiedy był emigrantem zaciągał pożyczki, ale spłacił je. Minister zapewnił mnie, że część informacji ma charakter oszczerczy i że zwróci się drogą sądową o oczyszczenie z tych pomówień - mówił premier Tusk. - Powoływałem pana Andrzeja Czumę na ministra sprawiedliwości wiedząc, że jest człowiekiem kryształowo uczciwym. Gdyby miało się okazać inaczej znaczyłoby to, że popełniłem błąd. Ale nie sądzę gdyby tak było - dodał Tusk.
Firmy mają swoje wzloty i upadki
Krzysztof Czuma, asystent społeczny posła, odrzuca zarzuty. Mówił nam, że w każdym tekście zdarzają się treści prawdziwe i nieprawdziwe. Jego zdaniem w artykule "Polityki" prawdziwe jest tylko imię i nazwisko Andrzeja Czumy.
Twierdzi, że sprawy o zadłużenia wytaczane przez banki miały charakter cywilny, bo firma prowadzona przez obecnego ministra [rozgłośnia radiowa w Chicago - red.] miała swoje wzloty i upadki i zdarzały się kłopoty z płynnością finansową. Ale w interesach to sprawa normalna.
Natomiast rzekoma pożyczka pieniędzy od Mirosława Klasy jest zdaniem asystenta ministra wyssana z palca. Twierdzi, że Klasa był pośrednikiem nieruchomości, który przy sprzedaży domu nie poinformował mojego ojca o usterce pieca. Twierdzi, że sam z taką sprawą poszedłby do sądu, ale ojciec postanowił się z Klasą porozumieć. Nie wypłacił mu prowizji od razu, a będzie ją wypłacał w ratach. Potem Klasa miał zażądać nagle zwrotu całej należności na co Czuma nie przystał. Syn ministra twierdzi, że sprawa skończyła się w sądzie, a Klasa sprawę przegrał.
Zapowiada, że wytoczony będzie proces o pomówienie i zniesławienie.
- Po wielu gazetach mogłem się spodziewać czegoś takiego, ale nie po "Polityce" - mówił Krzysztof Czuma w rozmowie z Gazeta.pl.