Gdy ktoś umiera, rodzina zgłasza się do Urzędu Stanu Cywilnego po akt zgonu. W Lublinie USC mieści się w budynku Urzędu Miasta przy Wieniawskiej. Przed wejściem do pokoju, w którym urzędniczki wypisują akty zgonu jest poczekalnia. Wiszą w niej reklamy kilku dużych firm pogrzebowych.
Jak dowiedziało się Radio
TOK FM, każda z firm za swoją reklamę w urzędzie płaci rocznie nieco ponad 2 tysiące złotych. Zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Lublinie, Dariusz Janiszewski przyznaje, że reklamy wiszą, bo tak zdecydował Urząd Miasta. Banery mają być pomocne rodzinom zmarłych w dotarciu do firmy pogrzebowej. - Rodziny są zagubione. Ktoś komu zmarła osoba bliska nie wie, jak się poruszać - mówi Dariusz Janiszewski.
Etyk, ks. prof. Alfred Wierzbicki nie ma wątpliwości, że tak być nie powinno. - Przyzwolenie urzędu na tego typu praktykę nie licuje z urzędem publicznym, który ma mieć czystość i powagę. Urząd nie może wyglądać jak słup z ogłoszeniami - mówi ks. prof. Alfred Wierzbicki z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Reklamami w urzędzie zbulwersowani są też mieszkańcy. "To skandal". "To żerowanie na ludzkim nieszczęściu, bo jak ktoś będzie chciał, to i tak znajdzie zakład pogrzebowy". "To sępy - urząd powinien być bezstronny" - takie głosy słychać wśród lublinian.
Urząd Miasta tłumaczy, że poprzez reklamy chce pomagać rodzinom zmarłych , które przychodzą po akty zgonu, w dotarciu do firm pogrzebowych.
ZUS, w którym też przecież załatwia się formalności związane z zasiłkiem pogrzebowym na taki pomysł nie wpadł. - Jesteśmy instytucją publiczną, która jest jak najdalsza od reklamowania jakichkolwiek usług, w tym firm pogrzebowych - mówi rzecznik oddziału ZUS w Lublinie, Wojciech Andrusiewicz.
Ale reklamy w Urzędzie Miasta to nie wszystko. Na korytarzu i na parkingu można spotkać osoby, które nachalnie namawiają do skorzystania z usług tej a nie innej firmy pogrzebowej. - Wpychają ulotki; pokazują katalogi ze zdjęciami trumien czy wieńców pogrzebowych - opowiada pani Iwona, która spotkała się z taką praktyką. Potwierdza to także pan Jan, który był ostatnio w urzędzie po akt zgonu swojej mamy. - Zaczepili mnie, ale odmówiłem - mówi mieszkaniec Lublina.
Co na to Urząd Miasta? - Żadne takie sygnały do nas nie trafiły - odpowiada Dariusz Janiszewski, zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Lublinie.