Talibowie przekazali wideo ze śmierci Polaka

Pakistańscy talibowie przekazali Reuterowi nagranie z rzekomo sfilmowaną śmiercią polskiego zakładnika. Według zabójców, polski inżynier musiał zginąć, ponieważ rząd w Islamabadzie odmówił zwolnienia 60 talibskich jeńców. Termin ultimatum minął w piątek. Według Polskiego Radia, kasetę otrzymała już polska ambasada w Islamabadzie.
Według nieoficjalnych informacji, plik jest już w posiadaniu MSZ w Warszawie. Weryfikacja nagrania pozwoli stwierdzić, czy film jest autentyczny i czy polski inżynier rzeczywiście został zamordowany. Jak ustało radio TOK FM o analizie będzie informowała prokuratura krajowa.

Taśma miała uwiarygodniać oświadczenie talibów, którzy już wczoraj przyznali się do zabójstwa Polaka. Nasz rząd do tej pory nie miał potwierdzenia tej informacji. Dziś nagranie talibów dostarczono do biura reportera Reutera w pakistańskim mieście Dera Ismail Khan.

Pakistan winny egzekucji

Według agencji, nagranie trwa 7 min. Najpierw widać porwanego w otoczeniu dwóch zamaskowanych i uzbrojonych bojowników. Trzecia osoba, zza kamery, nawiązuje z Polakiem rozmowę, w której ten łamanym angielskim apeluje do polskiego rządu, by ten nie wysyłał żołnierzy do Afganistanu i zaostrzył stosunki z Pakistanem. Samej egzekucji dokonuje trzech talibów. Jeden z nich mówi, że winnym egzekucji jest Pakistan, który odmówił uwolnienia więzionych bojowników.

MSZ: Wiemy o tym nagraniu

Do obejrzenia nagrania przyznali się już wiceminister Jacek Najder i Jacek Cichocki, doradca premiera ds. bezpieczeństwa, który skomentował, że jest straszne. Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, wyraził jeszcze nadzieję, że nagranie jest zmontowane. Wcześniej MSZ apelowało do polskich mediów o niepublikowanie materiałów z egzekucji.

Redakcje zastanawiają się, co robić

Taśmę z nagraniem mają agencje Reuters i Associated Press. Dysponujący filmem korespondent AP przesłał już plik do centrali agencji w Nowym Jorku, gdzie nagranie jest teraz analizowane. Podobnie będzie w centrali Reutersa. Przedstawiciel londyńskiego biura tej firmy powiedział Polskiemu Radiu, że dopiero po analizie zostanie podjęta decyzja, czy taśma zostanie opublikowana. Powszechnie dostępny jest ok. 5 minutowy fragment, na którym nie ma momentu egzekucji.

Redakcja portalu Gazeta.pl podjęła decyzję, że nie umieści na swoich stronach filmu z egzekucji polskiego inżyniera.

Apel MSZ o wstrzemięźliwość

- MSZ apeluje do wrażliwości dziennikarzy, szczególnie mediów elektronicznych i telewizji. Jeśli by tego typu dramatyczna sytuacja miała miejsce, to liczymy na to, że państwo zrozumiecie i weźmiecie pod uwagę bliskich, rodzinę porwanego. Chodzi o wstrzemięźliwość w ewentualnym rozpowszechnianiu tego rodzaju "dowodów", które mogą w tej sprawie się pojawić - mówił wiceszef MSZ Jacek Najder. Z podobnym apelem zwrócił się minister Jacek Cichocki:

Cichocki: Talibom chodzi o nagłośnienie egzekucji | wideo