Nie jest jasne, czy wypowiedź Sikorskiego oznacza, że strona pakistańska oficjalnie potwierdziła śmierć Polaka. Minister wypowiedział się podczas panelu na 45. Międzynarodowej Konferencji o Bezpieczeństwie.
- Mamy problem z bezpieczeństwem nie tylko w Afganistanie, ale i w Pakistanie (...) gdzie ma miejsce spirala porwań. Polski geolog pracujący dla rozwoju Pakistanu został zabity zaledwie wczoraj. Mamy też informację, że wczoraj porwano obywatela
USA, pracującego dla ONZ - powiedział Sikorski.
Najder: Nadal weryfikujemy doniesienia na temat śmierci Polaka - Nadal nie mamy ostatecznego potwierdzenia doniesień medialnych, które się pojawiały wczoraj. Tak długo jak tego ostatecznego potwierdzenia ze strony pakistańskiej nie uzyskamy, tak długo zespół pracuje w dotychczasowym trybie - powiedział Najder na konferencji w MSZ.
Czterech talibów za Polaka O tym, że doszło do egzekucji polskiego inżyniera powiedział pakistańskiej gazecie "Dawn" przedstawiciel porywaczy.
- Polski geolog został zabity, po tym jaki negocjacje z rządem nie powiodły się - oświadczył. Według odpowiedzialnego za bezpieczeństwo przedstawiciela rządu w Pakistanie
talibowie dokonali egzekucji Polaka. Cytowany przez gazetę anonimowy polityk twierdzi, że talibowie przekazali swoje żądania ministrowi spraw wewnętrznych Pakistanu. W zamian za uwolnienie polskiego inżyniera domagali się, by władze wypuściły z więzienia w Peszawarze czterech "mało istotnych" talibów.
Według doniesień gazety, tuż przed egzekucją porywacze pozwolili Polakowi zadzwonić do rodziny. Ten jednak odmówił.
"Rządowi nie zależało na negocjacjach" Porywacze mieli też kłócić się o to, kiedy zabić porwanego. Dowódca oddziału, który uprowadził polskiego inżyniera chciał, by egzekucji dokonano zaraz po tym , jak rząd odmówił przyjęcia ich żądań. Sami porywacze mieli spierać się o to, czy zabicie zakładnika przyniesie im jakiekolwiek korzyści.
Maulana Szach Abdul Aziz, pakistański parlamentarzysta w rozmowie z dziennikiem "Dawn" przyznał, że rząd zwrócił się do niego o pośredniczenie w negocjacjach z porywaczami. Miał prosić talibów o przedłużenie terminu ultimatum. - Sugerowałem rządowi, że na liście są osoby, które nie są zbyt ważne i ich zwolnienie może być gestem dobrej woli - mówi. - Wydaje się jednak, że rządowi nie zależało na negocjacjach - dodaje.