Politolog: Życie Polaka zależy od władz Pakistanu

mar
07.02.2009 , aktualizacja: 07.02.2009 18:08
A A A Drukuj
Polski rząd zrobił ws. porwanego Polaka wszystko, co możliwe. Pakistański - przeciwnie - mówi w TVN24 prof. Piotr Mickiewicz, politolog i ekspert od spraw międzynarodowych. Jak ocenia, to od rządu Pakistanu zależało życie Polaka, a ten musiałby spełnić polityczne żądania talibów, co by mu zaszkodziło.
Miejscowość Pind Sultani, w której znaleziono ostrzelany samochód zamordowanego Polaka
Fot. Google Maps
Miejscowość Pind Sultani, w której znaleziono ostrzelany samochód zamordowanego Polaka
Jak dodaje, choć nadzieję trzeba mieć do końca, większość argumentów przemawia za tym, że Polaka zamordowano.

W to, że Polak żyje, wierzy natomiast prof. Janusz Danecki, orientalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Według niego, rząd Pakistanu ma duże możliwości, żeby dogadać się z porywaczami. Jak jednak mówi profesor, sprawa Polaka nie jest dla Pakistanu priorytetem.

Mickiewicz: To nie kwestia okupu, ale politycznych żądań

Według prof. Mickiewicza, nasz rząd zachował się ws. porwanego według standardów, czego nie można powiedzieć o władzach Pakistanu.

Profesor ocenił też deklarację premiera, który wczoraj powiedział, że okupu nie zapłaci. Według Mickiewicza, nie oznacza to, że naprawdę miał taki zamiar. - Będę bronił premiera, bo to standardowa procedura władz każdego państwa, które deklaruje, ze nie zapłaci okupu, by mieć argumenty w rozmowie. Polski rząd w miarę swoich możliwości zrobił wszystko - mówił. Jak dodał, oceniając rząd trzeba pamiętać o tym, jakie są cele morderców Polaka: to ogromna organizacja, która chce zdominować teren, na którym działa. - Ich celem jest stworzenie quasi państewka i zniwelowanie władzy państwa pakistańskiego. Kontrolują teren i proces produkcji i handlu narkotykami. Dla nich pieniądze nie są najważniejsze - mówił profesor.

Jak dodał, być może sama grupa, która porwała Polaka przyjęłaby okup, ale nie - centralne władze organizacji terrorystycznej, do której należą porywacze. - Prawdopodobieństwo, że to zakończy się okupem, było małe - podkreśla ekspert.

Czytaj też: Kim są porywacze Polaka?



Mickiewicz gorzej ocenia zachowanie władz Pakistanu. Według eksperta, to od nich zależało życie Polaka. - Jakakolwiek decyzja spełniająca żądania terrorystów byłaby dla nich przyznaniem się do niekontrolowania terytorium swojego kraju. A terytorium, którego nie kontrolują, poszerza się. To państwo funkcjonuje w stanie rozkładu - mówi. Jak ocenia, polski rząd i - w ogóle - rządy państw Europy mają mały wpływ na władze Pakistanu.

Mroziewicz: Władze Pakistanu nie radzą sobie z plemionami

Z opinią tą zgadza się były ambasador RP w Indiach, Krzysztof Mroziewicz. - Prowadzenie negocjacji przez rząd pakistański jest uwarunkowane sprawnością tego rządu; tymczasem Pakistan jest rozchwiany, władza nie daje sobie rady nie tylko na obszarach wolnych plemion pasztuńskich, ale także w tej cywilizowanej części Pakistanu - mówi Mroziewicz.

- To się dzieje na terytorium wolnych plemion pasztuńskich między Afganistanem a Pakistanem. Tam stosowane są kodeksy postępowania rodowego, obowiązuje zasada zemsty plemiennej - dodał. Zdaniem Mroziewicza - jeśli medialne doniesienia o śmierci Polaka są prawdziwe - geolog mógł zostać zabity przez porywaczy właśnie w ramach zemsty plemiennej. Na tamtych obszarach nie ma zastosowania kodeks wartości etycznych, jakim my się posługujemy - podkreślił.

Mickiewicz: Część służb wspiera talibów

Mickiewicz podkreślił ponadto złą sytuację w służbach Pakistanu. - Tajemnicą poliszynela jest fakt, że część służb specjalnych wspiera islamistów - dodał.

Czy rząd Pakistanu naprawdę nie mógł spełnić żądań porywaczy i uwolnić czwórkę talibów? - Nie znamy nazwisk tej czwórki. Prawdopodobnie byli to aresztowani przywódcy. Po drugie, nigdy nie mamy pewności, czy po zwolnieniu tych czterech, wyrok nie zostałby wykonany. A tak już się zdarzało - mówi profesor. - Moim zdaniem , Polak od początku był w trudnej sytuacji, bo trafił w ręce grupy, dla której okup nie był celem - ocenia profesor.

Jak mówi inny politolog, dla porywaczy ważne mogły być też inne cele - nie tylko typowo polityczne, ale i medialne. - Być może wywołanie szoku w Polsce, było dla nich cenniejszym celem niż okup - mówi w TVN24 Marek Garztecki, Instytut Studiów Politycznych PAN.

Politolog podkreśla też, że dla talibów korzystne mogło być pokazanie Polsce, postrzeganej jako część Zachodu, że w takiej sytuacji trudno jest liczyć na sojuszników.

Terroryści: Zamordowaliśmy Polaka

Mord na inżynierze potwierdziła dzis po południu nie tylko osoba podająca się za rzecznika talibów, ale i (jak pisze AFP) "pewien dowódca talibski". - Zabiliśmy go po tym, gdy władze Pakistanu odmówiły uwolnienia naszych towarzyszy. Przekażemy jego ciało dopiero po spełnieniu naszych żądań - powiedział Agencji Reutera domniemany rzecznik talibów, Mohammed.

Pierwsze medialne doniesienia o zamordowaniu Polaka pojawiły się w sobotę rano.

W czwartek polskie MSZ potwierdziło, w oparciu o pakistańskie źródła rządowe, informację medialną o przesunięciu przez porywaczy terminu ultimatum skierowanego do rządu Pakistanu w sprawie uwolnienia polskiego obywatela.

Termin ultimatum postawiony 30 stycznia minął w środę. Na pytanie, od kiedy biegnie czas nowego ultimatum, wiceminister spraw zagranicznych Jacek Najder powiedział w czwartek, że odsyła do pakistańskich mediów. Media pakistańskie podawały, że ultimatum zostało przesunięte o 48 godzin.

Pracownik Geofizyki Kraków został uprowadzony 28 września ok. 200 km na południowy zachód od Islamabadu.

Podziel się