- Mamy płynące z Pakistanu potwierdzenie nieformalne, że jednak ta tragedia się wydarzyła - powiedział premier Donald Tusk. Wciąż czekamy na oficjalne potwierdzenie śmierci polskiego inżyniera w Pakistanie. Zenon Kuchciak, specjalny negocjator w Pakistanie, powiedział jednak, że nie pojawiły się żadne nowe informacje.
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Piotr Paszkowski
Fot. Paweł Kula PAP
Premier Donald Tusk z wizytą w Afganistanie - zdjęcie z sierpnia 2008 r.
Premier Donald Tusk wyraził w sobotę "pełną solidarność" z rodziną Polaka porwanego w Pakistanie.
- Jeśli doszło do tragedii, tak jak się niestety tego wszyscy spodziewają, to będziemy z całą pewnością pamiętać o potrzebnej, koniecznej pomocy rodzinie - powiedział premier dziennikarzom w Monachium, gdzie uczestniczył w 45. Międzynarodowej Konferencji o Bezpieczeństwie.
Jak dodał, strona polska będzie prowadzić śledztwo w tej sprawie. - Państwo polskie też będzie pamiętało o tym, żeby sprawiedliwość dosięgła tych, którzy byli sprawcami porwania i, nie daj Bóg, nieszczęśliwego finału - powiedział Tusk.
- Jego zdaniem, rząd podjął wszystkie dostępne wysiłki i użył wszystkich dostępnych metod, aby porwanego Polaka uwolnić. - Proszę wszystkich o cierpliwość. Będziemy chcieli z Ministerstwem Spraw Zagranicznych i naszymi służbami bardzo rzetelnie i odpowiedzialnie podchodzić do wszystkich sygnałów i informacji - zapewnił szef rządu.
Jak powiedział, nie ma rządu na świecie, który płaci porywaczom okup. - Rząd który decyduje się na płacenie okupu skazuje kolejnych obywateli swojego państwa na groźbę porwania - podkreślił premier.
Dziś nie jestem optymistą
Około południa w Monachium z dziennikarzami spotkał się minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. - Jeszcze nie tracimy nadziei, ale dziś nie jestem optymistą - powiedział minister. Nie chciał potwierdzić tragicznych informacji o Polaku, dodał tylko, że w Pakistanie mogło się stać coś strasznego. Podkreślił, że dopóki informacja nie zostanie potwierdzona, to ministerstwo będzie działać tak, jakby wszystko było do wygrania. - Chciałbym z góry zapowiedzieć, że państwo nie wiecie o 95 procentach tego, co było robione - powiedział Sikorski.
Czekamy na dementi
Zenon Kuchciak, który jest w tej chwili w Pakistanie, powiedział na antenie TVN24, że na razie nie pojawiły się żadne nowe informacje. Pytany przez radioTOK FM o spotkanie z pakistańskim przedstawicielem pakistańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, powiedział, że być może nie dojdzie ono do skutku. - Cały czas staramy się wytrząsnąć informacje - dodał Kuchciak.
W czasie krótkiego briefingu przed budynkiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, min. Jacek Najder poinformował dziennikarzy, że odbył rozmowę telefoniczną z pakistańskim sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, Kamalem Szachem. Potwierdził, że strona pakistańska nie posiada wiarygodnych dowodów i weryfikuje informacje trzema niezależnymi kanałami.
Wiadomo już także, że premier Donald Tusk nie poleci z Monachium do Gdańska, tylko do Warszawy i w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa spotka się z ekspertami.
Wcześniej MSZ informował, że Polak żyje i wciąż trwają rozmowy władz Pakistanu z porywaczami.
- Informacje są weryfikowane przez władze pakistańskie. Czekamy na ich zdementowanie - powiedział przed południem,w czasie spotkania z dziennikarzami, Piotr Paszkowski, rzecznik MSZ na spotkaniu z dziennikarzami, po posiedzeniu sztabu kryzysowego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Min. Jacek Najder, odpowiedzialny terytorialnie za Pakistan, zapewnił, że ani polska placówka dyplomatyczna, ani żadna z instytucji państwowych nie ma potwierdzenia tego, że obywatel Polski został zabity. - Jeszcze w nocy mieliśmy informacje z ambasady, że trwają rozmowy - powiedział Najder. Dodał, że ambasador jest w stałym kontakcie z władzami centralnymi w Islamabadzie i lokalnymi w Peszawarze. Według pakistańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych rozmowy z porywaczami nadal trwają.
Najder podkreślił, że sytuacja na pograniczu afgańsko-pakistańskim zrobiła się skomplikowana. - Dochodzi do intensywnych walk między armią pakistańska a miejscowymi talibami. Dochodzi tez do walk miedzy talibami a grupami bandyckimi, które czerpią zysk z porwań - wyjaśnił minister.
Joanna Kozińska-Frybes, dyrektor wydziału konsularnego, zapewniła, że rodzina porwanego inżyniera otrzymała taką opiekę jakiej sobie życzyła. MSZ ujawniło, że jeden z członków rodziny Piotra Stańczaka jest pod opieką psychologa.
Pytany o kontakty porywaczy z mediami, Najder powiedział, że jest to normalny kanał komunikacji w takich sytuacjach. - To nie władze prowadzą rozmowy z porywaczami, tylko wykorzystuje się skomplikowany system kontaktów - ujawnił minister.
Na koniec konferencji Najder podkreślił, że nie są znane żadne nowe okoliczności, które pozwalałby sądzić , że warunki porywaczy się zmieniły.