Platforma Obywatelska chce wstrzymać na dwa lata wypłatę subwencji budżetowych dla partii politycznych. Tymczasem reporterka Radia TOK FM dotarła do rozporządzenia ministra finansów z listopada 2008, w którym to kwoty subwencji dla partii politycznych podwyższa się o 6,5 procent.
PO planuje zamrozić do końca 2010 roku subwencjonowanie partii politycznych. Ustawa miałaby obowiązywać od 1 kwietnia. Jednak zeszłoroczne rozporządzenie ministra finansów podwyższa wsparcie o 6,5 procent.
Rozporządzeniem wydał się zaskoczony szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak. - Najprawdopodobniej jest to jakiś mechanizm automatyczny, nikt nie zwiększałby dotacji z własnego widzimisię - tłumaczy ministra Nowak. Powodem takiej decyzji ministra finansów Jacka Rostowskiego miało by być jakieś wcześniejsze zobowiązanie resortu.
Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski podejrzewa, że to zapis corocznej waloryzacji musiał zmusić Rostowskiego do takiego rozporządzenia. Jednocześnie przypomniał, że Platforma była za całkowitą likwidacją finansowania partii z budżetu.
Kryzys wymaga zmian
- Postulowałbym zmniejszenie dotacji o przynajmniej pięćdziesiąt procent - mówi szef klubu Lewicy Wojciech Olejniczak. - Partie dostają po kilkadziesiąt milionów z budżetu, naprawdę można na tym oszczędzić - dodaje.
Inną koncepcję ma prezes PiS Jarosław Kaczyński, który uważa rozwiązania proponowane przez PO za "korupcyjne". - Opłacanie partii przez prywatnych ma być takim rozwiązaniem. - Finansowanie partii z budżetu to podstawa mechanizmu demokracji w Polsce podsumowuje Kaczyński.
Zanim jednak jakikolwiek pomysł wejdzie w życie, ugrupowania będą pobierać większą o ponad 6 procent niż w roku ubiegłym budżetową subwencję.