Krzyki, groźby i przepychanki - kupcy z warszawskich Kupieckich Domów Towarowych przypuścili ostatni desperacki atak na miasto podczas obrad Rady Warszawy. Na poprzedniej sesji nie zdążono poruszyć kwestii KDT, dziś głosami PO radni zrezygnowali z dalszej dyskusji. Jeszcze przed rozpoczęciem obrad rady dochodziło do spięć, gdy na salę nie wpuszczono wszystkich kupców.
Fot. Albert Zawada / AG
Hale KDT.
Fot. Adam Kozak / AG
Sesja Rady Warszawy
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas spotkania Rady Warszawy (fot. archiwalna)
"Wy też będziecie zdychać z głodu" - krzyczeli kupcy do warszawskich radnych. Swoim głośnym zachowaniem uniemożliwili prowadzenie sesji Rady Warszawy. Jak informuje z Pałacu Kultury i Nauki reporter radiaTOK FM, najpierw kupcy przepychali się ze strażnikami miejskimi, którzy nie chcieli ich wpuścić na salę obrad, tłumacząc się przepisami przeciwpożarowymi. Udało się wejść tylko grupie około 100 osób.
- Na spotkaniu opłatkowym było tutaj 500 osób i nikt wtedy nie patrzył czy za dużo, a teraz jakieś zasady BHP - skarżyli się kupcy. Straż miejska na salę wpuściła 100 osób, reszta mogła obejrzeć przebieg obrad w drugiej sali na telebimie. Potem już było tylko gorzej, gdy radni zdecydowali, że dalszej dyskusji o KDT nie będzie, rozgoryczonym kupcom puściły nerwy.
- To nie są Polacy! Jesteście tu dla ludzi, czy przeciw ludziom! Chcemy tylko budować swoje! - to tylko niektóre z okrzyków. - Mogą krzyczeć do woli - skomentowała jedna z radnych za stołem prezydialnym, chyba nie zdając sobie sprawy z tego, że mikrofony są włączone i jest słyszana w internetowej transmisji. Incydent z kupcami wywołał dziwną wesołość wśród członków prezydium.
Obrady w końcu przerwano. Wznowiono je dopiero po opuszczeniu przez kupców sali obrad. Do tematu hal nie powrócono.
Nie było rozmowy o KDT
Marek Makuch, przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości, zapewnił kupców, że Rada chce rozwiązać ich problem i na następnej sesji zwróci się do Ratusza z pytaniami. Po tym zapewnieniu kupcy uspokoili się i radni zaczęli realizować porządek obrad. - My tu wrócimy - zapewniali opuszczając salę obrad.
Po konwencie, radna Olga Johann zaproponowała kupcom przedstawienie żądań na piśmie. Radni zajęliby się nimi na następnej sesji. Kupcy przyjęli tę propozycję z oburzeniem. Domagają się od Rady, żeby Ratusz wycofał komornika.
Miasto nie będzie rozmawiać z kupcami?
Jest jednak mało prawdopodobne by coś mogło się zmienić na korzyść kupców. Miasto wczoraj złożyło do sądu wniosek o interwencję. Kupcy powinni halę opuścić pierwszego stycznia. Konfliktu można by uniknąć, gdyby KDT działało inaczej i zamiast upierać się przy centrum miasta, wzięło udział w przetargu na inną ziemię, jak choćby działka przy Marywilskiej, którą kupili kupcy ze stadionu dziesięciolecia.
- Przy przeliczeniu proporcji dokumentów przetargu wynika jasno: gdyby KDT wzięło udział w przetargu, wygrałoby by - mówi Marcin Bajko z biura gospodarki nieruchomościami w Warszawie. Na razie nie wiadomo kiedy komornicy zajmą halę, jednak miasto do rozmów z kupcami raczej nie wróci.