Minister finansów Jacek Rostowski poinformował we wtorek, że rząd przyjął projekt oszczędności na łączną kwotę 19,7 mld zł. 10 miliardów złotych rząd zaoszczędził w resortach i województwach, przyjął też nową formę finansowania wydatków infrastrukturalnych na sumę 9,7 miliarda złotych. Rostowski zapowiedział, że w tym roku rząd będzie musiał sprzedać obligacje skarbu państwa na kwotę 155 mld zł.
- Czekamy cały czas na spotkanie twarzą w twarz premiera z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Trzeba rozmawiać o ratowaniu sytuacji, a nie o udowadnianiu kto miał rację, a kto nie - powiedział Poncyljusz. - Rząd mówi, że nie może zwiększyć deficytu, a chce wypuścić obligacje, co także zadłuży państwo - dodał.
Jarosław Kaczyński w liście skierowanym dziś do premiera wyraził gotowość spotkania się z szefem rządu jeszcze w tym tygodniu. Tematem rozmowy miałby być
kryzys gospodarczy.
Natalli-Świat: Nie wiem, na czym polegają te oszczędności Zdaniem Poncyljusza, rząd prezentuje "histeryczne podejście" i robi wszystko, żeby nie przyznać opozycji, że należało zwiększyć
deficyt budżetowy. - Różnego rodzaju szpagatami, inżynierią finansową chcą pokazać, że nie zwiększą deficytu budżetowego - ocenił poseł
PiS.
Również wiceszefowa PiS, wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Finansów Publicznych Aleksandra Natalli-Świat uznaje wyjaśnienia ministra Rostowskiego za niewystarczające. - Nadal nie wiem, na czym oszczędności miałyby polegać - podkreśliła.
- Będziemy się chcieli dowiedzieć, jakie są skutki tego, co rząd proponuje - dodała. - Nie jest dobra sytuacja, w której będziemy się wycofywać z projektów, przeważnie infrastrukturalnych, bo chyba tak należy odczytywać dzisiejsze informacje.