Skazany za lincz we Włodowie bohaterem "Teraz my"

ga
02.02.2009 , aktualizacja: 02.02.2009 23:41
A A A Drukuj
16.10. 2007, Olsztyn. Proces oskarżonych o dokonanie linczu we Włodowie na Józefie C. Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG 16.10. 2007, Olsztyn. Proces oskarżonych o dokonanie linczu we Włodowie na Józefie C.
Bohaterem programu "Teraz my" w TVN był jeden z sześciu mężczyzn skazanych za udział w linczu we Włodowie. Twierdził, że za zabójstwo ukarano niewłaściwe osoby. Sugerował, że chodzi o kogoś z rodziny żony. Cztery lata temu kilku mieszkańców wsi pobiło recydywistę, który terroryzował wieś. W połowie stycznia sąd skazał sześciu mężczyzn na kary więzienia.
"Teraz my" we Włodowie

Dziennikarze "Teraz my" pojechali do Włodowa na rozmowę z Tomaszem W. Mężczyzna zapewniał, że to nie on zabił 60-letniego recydywistę. Wraz ze swoją żoną, otoczony małymi dziećmi Tadeusz W. opowiadał, że do tragedii doszło, bo policja nie chciała podjąć interwencji a on bał się o najbliższych.

- My (on z braćmi - red)go pobiliśmy. Uderzyłem go dwa razy pięścią w twarz. Jak odchodziliśmy to jeszcze żył - zapewniał w TVN Tadeusz W. Małżeństwo dodało, że wie, kto odpowiada za śmierć 60-latka. Naciskani przez dziennikarzy stacji TVN potwierdzili, że chodzi o członka ich rodziny. Dlatego nie zdecydują się na podanie nazwiska "właściwego sprawcy".

- Ale państwo wiedzą, kto jest zabójca? - pytał się Tomasz Sekielski z "Teraz my".

- Mąż C. nie zabił. Bo tak było. I staramy się nie myśleć co będzie dalej (...) Wierze w to, że uda się udowodnić, że mąż nie zabił - mówiła kobieta.

- Ale nie uważa Pani, że to jest ten moment, że pani powinna to powiedzieć? - pyta dziennikarz. - Czy zabójca jest wśród tych co przyszli po was i byli skazani za bezczeszczenie zwłok? - dodaje.

- A gdy powiem panu tak to wystarczy? Myślę, że od tego jest sąd - mówiła żona skazanego.

(...)

- Czy to jest pani ojciec?

- Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Nie mogę i nie chcę.

Tadeusz W. zapowiedział też, że jeśli będzie skazany i będzie musiał odsiedzieć wyrok zwróci się do prezydenta z prośbą o ułaskawienie.

W programie nie było wypowiedzi przedstawiciela prokuratury.

Włodowo. Lipiec 2005

Do linczu na 60-letnim Józefie C. doszło w lipcu 2005 roku. Według relacji, mężczyzna zastraszył mieszkańców, ranił maczetą jedną osobę i groził zabiciem swojej konkubiny. Policja kilkakrotnie była proszona o interwencję. Gdy to nie poskutkowało, mieszkańcy Włodowa postanowili sami się bronić. Sześciu mężczyzn złapało Józefa C. i śmiertelnie go pobiło. Policjanci z Dobrego Miasta, którzy nie zareagowali na zgłoszenia są już prawomocnie skazani.

Ofiara linczu była dobrze znana policji. Józef C. był 23 razy skazywany za różne przestępstwa. W więzieniach spędził ponad 24 lata. Sprawa linczu na nim od początku wzbudzała liczne kontrowersje. Pojawiły się opinie, że sprawcy powinni zostań uniewinnieni, ponieważ działali w obronie własnej. Oprócz tego, żaden z nich nie był wcześniej karany, wszyscy mają dobrą opinię wśród rodziny i sąsiadów.

Wyroki

Bracia W. zostali skazani na 4 lata więzienia za zabójstwo recydywisty. Sąd wymierzył też kary innym oskarżonym. Rafałowi W. sąd wymierzył karę roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Oprócz tego, skazany ma pozostawać przez te 3 lata pod dozorem kuratora. Stanisław M. i Wiesław K. otrzymali po 6 miesięcy pozbawienia wolności. W obliczu okoliczności łagodzących, sąd wymierzył karę mniejszą od minimalnej przewidzianej za zabójstwo.

To już drugi wyrok w tej sprawie. W pierwszym procesie olsztyński sąd skazał braci Tomasza, Krzysztofa i Mirosława W. na dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy; przy czym zmienił kwalifikację czynu z zabójstwa na pobicie z użyciem niebezpiecznego narzędzia; pozostali trzej oskarżeni także otrzymali kary w zawieszeniu. Od wyroku odwołała się obrona oraz prokuratura, która domagała się wyższych kar.

Podziel się