KSSiP ma zastąpić działające dotychczas Krajowe Centrum Szkolenia Kadr Sądów Powszechnych i Prokuratury;
szkoła ma doskonalić zawodowo kadry sądownictwa i prokuratury oraz prowadzić aplikacje ogólną, sędziowską i prokuratorską.
Szkoła ma także odpowiadać za kształcenie ustawiczne i prowadzić analizy oraz badania służące ustaleniu kompetencji i kwalifikacji pracowników sądów i prokuratur. Szkoła będzie oferować zajęcia teoretyczne oraz praktyki.
Ustawa reguluje także zasady ustroju sądownictwa i prokuratury po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, w którym stwierdzono niekonstytucyjność instytucji asesora sądowego. Asesura ma zostać zastąpiona przez okres stażu na stanowisku referendarza sądowego lub asystenta sędziego w ramach nowego modelu aplikacji sędziowskiej.
W przypadku dotychczasowych asesorów okres asesury konieczny do uzyskania sędziowskiej nominacji został skrócony do roku.
Kownacki: Postawa Sejmu jest arogancka Prezydent zawetował ustawę o KSSiP pod koniec grudnia. Jak podawała Kancelaria Prezydenta, o zawetowanie ustawy apelowały środowiska sędziowskie; prezydent dwukrotnie konsultował się w tej sprawie z prezesem Sądu Najwyższego, Krajową Radą Sądownictwa i Najwyższym Sądem Administracyjnym oraz z skupiającym polskich sędziów stowarzyszeniem "Iustitia".
Zastrzeżenia Lecha Kaczyńskiego dotyczyły m.in. przepisu zobowiązującego go do powoływania sędziów w określonym terminie (w ciągu miesiąca od dnia przesłania wniosku przez Krajową Radę Sądownictwa).
Ponadto prezydent zakwestionował scentralizowany model kształcenia kandydatów na stanowiska sędziowskie i prokuratorskie oraz powołanie Krajowej Rady Sądownictwa i Prokuratury.
Po odrzucenia weta przez Sejm szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki ocenił, że jest to "pełna arogancja" wobec środowiska sędziowskiego. - Sytuacja jest bezprecedensowa, całe środowisko, od sędziów sądów rejonowych po prezesów sądów najwyższych, skrajnie negatywnie ocenia rozwiązania, które w tej ustawie zostały zawarte - mówił Kownacki.
Resort sprawiedliwości, a także kluby PO,
PSL i Lewicy odpierając zarzuty prezydenta argumentował m.in., że ustawa jest konieczna, by uregulować sytuację asesorów przed wejściem w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego w maju 2009 roku.