Przyszła odwilż, zrobiło się ślisko - W Londynie przywrócono ruch autobusów, nadal są duże opóźnienia w komunikacji. Śnieg ciągle pada, a ten już leżący na ziemi zaczyna się topić, ponieważ temperatura przekroczyła zero na plus. Jest bardzo ślisko - napisał internauta z Londynu.
Histeria z powodu śniegu? Wieczorem sytuacja nie była opanowana. A internauci nie przestali dziwić się zachowaniu Brytyjczyków: - W Wolverhampton (okolice Birmingham)spadło około 10 cm śniegu. Autobusy nie kursują, pociągi również. Zamknięto wszystkie szkoły a masa ludzi nie dotarła do pracy. Pierwszy raz w życiu widzę taką histerię z powodu paru centymetrów śniegu - pisze Alert24 internauta - Jeśli już zobaczycie jakiś jadący autobus to zagadajcie do kierowcy to od razu po polsku :) domyślcie się dlaczego - dodaje inny.
- Londyn. Imperial College czyli piąty najlepszy
uniwersytet na świecie i uczelnia na której się uczę jest zamknięty, to samo z biblioteką. Wygląda na to, że sytuacja powtórzy się jutro. W lokalnym sklepie sieci Somerfield półki z mięsem i mlekiem stoją puste, a kolejki długie jak za PRL-u. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem - napisał do nas Maciek.
W pubach będą krążyły historie o tym wieczorze Śnieg padał nie tylko w Londynie: - Wystarczyło niespełna piętnaście minut żeby Dublin został sparaliżowany opadami śniegu. W mojej okolicy zaroiło się od ślizgających się po przyprószonej nawierzchni pojazdów na sygnale! Znajomi Irlandczycy właśnie wspominają ze ostatni taki śnieg był dziewięć lat temu, ja wiem ze na pewno od sześciu nic takiego się nie wydarzyło, bo czego jak czego ale tego białego puchu mi zawsze tu brakowało. Jedno jest pewne przez następnych kilka lat w lokalnych pubach, będą krążyły historie o tym jednym wieczorze - pisze Kamil.
A było gorzej... W ciągu dnia było jeszcze gorzej. - Byłem w drodze na lotnisko, gdy okazało się, że mój samolot został odwołany. Po Londynie jeździłem metrem z częstotliwością jedno metro na 1 h. Totalna dezorganizacja. 4 razy byłem na jednej stacji metra, a i tak nie dojechałem na lotnisko. Najskuteczniejszym transportem jest
rower albo nogi. Gatwick Heatrow City są zamknięte. Loty przebukowane na jutro, a jak jutro będzie czas pokaże - napisał Marcin Mazur.
- Godz. 12.00, Londyn. W moim szpitalu, w którym pracuję, pojawiła się 1/3 lekarzy w tym... większość to byli Polacy! - napisał na Alert24 MalQ. - Dla nas to normalka, dla nich: dramat! Do pracy poszedłem pieszo, autobusy i tak nie kursują, samochodu nawet nie rozważałem brać, bo nawet gdybym wyjechał, to nie byłoby, gdzie zaparkować, bo nigdzie nie jest odśnieżone i zaspy ogromne. Ale najśmieszniejsze jest to, że ja już w piątek słyszałem o tym, że w poniedziałek będą silne opady śniegu więc to nie tak, że Anglicy byli zaskoczeni: oni sobie po prostu w takich sytuacjach nie radzą w ogóle! Zobaczymy, co będzie jutro, bo padać ma jeszcze i dziś! - dodaje internauta.
- Londyn całkowicie sparaliżowany przez śnieg. Anglicy, jak się okazuje, są całkowicie "upośledzeni", kiedy spadnie śnieg. Mimo, że komunikacja nie działa, instytucje również są zamknięte. Cały uniwersytet, na którym studiuje, został zamknięty, włącznie z biblioteką. Podano informacje, że możliwe, iż jutro sytuacja się powtórzy. Sklepy w większości są pozamykane. Na chodnikach bardzo ślisko, bo Anglicy nie pomyśleli o posypaniu piaskiem, bądź solą. W
radiu i na stronach internetowych widnieją ogłoszenia, aby wychodzić z domów i prowadzić
samochody jedynie w nagłych sytuacjach. Obecnie panuje totalna panika wśród władz - napisała Dorota.
- W Londynie coraz gorzej. Lotnisko Stansted nie działa!! Starty i lądowania anulowane. Jest 7.37 i ciągle pada a na samochodzie mam 30 cm śniegu. Miłego dnia - pisze MaciekP.
- Śnieg w Londynie ciągle pada w najlepsze. Tfl (Transport for London) wycofało z ruchu wszystkie linie autobusowe, a co bardziej ciekawe, metro też ma duże problemy. Z jedenastu linii, sprawnie działa tylko Victoria, a reszta albo ma poważne opóźnienia albo jest w części lub całkowicie zamknięta. Podejrzewam, że większość szkół i pewnie niektóre instytucję publiczne będą dziś nieczynne.
- Zima zaskoczyła drogowców w Anglii - napisał do nas internauta. - Takie nagłówki zazwyczaj pojawiały się w polskiej prasie. Wiadomo, że w Anglii jest już wielu Polaków, ale Anglicy nie musieli przejmować wszystkich naszych zachowań. Zima w Londynie jest podobno najgorsza od 18 lat, jednakże to jest jedynie 20 centymetrów śniegu na ulicach. Wielka Brytania jest kompletnie nieprzygotowana do zimy. Autobusy stoją, na lotnisku Heathrow wyłączyło już oba pasy startowe, więc nic już nie poleci. Metro nie kursuje, jedynie linia Victoria jeździ bez problemowo, szkoły są pozamykane, pociągi też nie kursują. Zapowiadają, że dzisiejszego dnia ma spaść jeszcze kolejne 15 centymetrów śniegu. Nie ma jednak problemów z jazdą samochodem i jeździ się łatwiej niż zazwyczaj, ponieważ nie kursują autobusy, a dzieci nie biegają po poboczach jezdni.
- Dotarłam do pracy spóźniona ''zaledwie'' 45 minut, to duży sukces, ale spodziewam się, że przed 18 dziś nie wyjdę, bo połowa ludzi nie dotarła do pracy. Boję się myśleć, o której dotrę do domu jeśli pogoda się nie poprawi. Metro w ogóle stanęło, autobusy może wyjadą na drogi około południa. W moim biurze właśnie krąży lista, komu rezerwować pokój w jednym z dwóch hoteli w dzielnicy, w której pracuje... Anglicy nie mają wyjścia, dla tych którzy mieszkają na północ od Londynu, pozostają tylko hotele, ich pociągi zostały odwołane. Ci z południa w ogóle nie dotarli dziś do pracy. Pozdrowienia z Canary Wharf - Magda.
Przecież wiedzieli, że będzie padać - Ciągle nie jestem w stanie zrozumieć jak ten kraj działa. Wiedzieli, że będą silne opady śniegu, bo media trąbiły od kilku dni o tym, ale to i tak nie zmienia faktu, że nie potrafią się przygotować. Cały kraj sparaliżowany, bo spadło 20cm śniegu , to jest po prostu śmieszne. Ja osobiście nie narzekam, biały puch pokrył wszystko i pięknie! - napisała AB.
Wszystkim Polakom zdziwionym, jak bardzo miasto sobie nie daje rady i że drogowcy dali sie zaskoczyć odpowiada Damian:
- Miasto nie posiada sprzętu typu pługi, piaskarki, aby nagle wypuścić na miasto setki takich aut. Po prostu - jak sami słyszycie - taka sytuacja jest pierwsza od 18 lat. Władzom miasta nie opłaca się kupować takiego sprzętu - jeden specjalistyczny
samochód może kosztować ponad 100.000 funtów - plus przeszkolenie kierowców i płacenie im za bycie w pogotowiu przez ileś lat, plus konserwacja kilkuset aut tylko po to, by raz na kilka lat na jeden dzień wypuścić owe pojazdy na miasto - pisze Damian. - Jutro ma być 5 stopni C i będzie po zimie. Taki jeden dzień raz na kilka lat jest wkalkulowany w życie Londyńczyków. Dlatego władze mówią "nie wychodźcie z domu", bo wiedzą że jutro, pojutrze będzie OK. Poza tym kto chce, ten dotarł do pracy, jezdnie są czarne, taksówki jeżdżą. Pozdrawiam wszystkich polskich Londyńczyków.