Bogdan Klich jest ostatnio w niełasce szefa rządu. Podczas spotkania z ministrem obrony Tusk miał mu powiedzieć, że "nie ma po co przychodzić do pracy", jeśli nie znajdzie oszczędności w budżecie swojego resortu. Rozmówcy
TVN 24 sugerują, że niespełnienie żądania może być tym, co przesądzi o dymisji Klicha.
Premier poszukuje dodatkowych 17 mld zł w budżecie państwa. Głównym źródłem mają być oszczędności w kolejnych ministerstwach. Tusk uważa, że po miliardzie złotych będzie można uzyskać z resortów spraw wewnętrznych i administracji, nauki i szkolnictwa wyższego oraz obrony narodowej. Z ministrami spotykał się w piątek i sobotę
na specjalnych pogadankach o oszczędnościach w cztery oczy.
"Zdaniem Donalda Tuska, w budżecie
MON można ograniczyć wydatki na misje zagraniczne - dzięki temu, że Polska wycofała się z Iraku. Zapowiedział, że jeszcze w tym roku zapadną decyzje o przyszłości kontyngentów w Czadzie i Libanie"- informuje TVN.
Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski uważa, że MON nie może być traktowany w sposób ulgowy - Nie może być tak, że oszczędzamy w służbie zdrowia, oświacie, we wszystkich resortach a jeden (resort) jest z tego wyłączony - mówił w programie "Siódmy dzień tygodnia" w Radiu Zet.
Ministerstwo Obrony jest jedynym resortem, który ustawowo ma zagwarantowaną wysokość budżetu w stosunku do
PKB. Ustawa w tej sprawie została przyjęta w 2001 r. z inicjatywy ówczesnego szefa MON Bronisława Komorowskiego (obecnie marszałka Sejmu z PO). Służyła wykonaniu naszych zobowiązań wobec NATO.
Doniesienia o rzekomej dymisji Bogdana Klicha pojawiają się od jakiegoś czasu. Powodem miałoby być m.in. o zadłużenie resortu i rzekome finansowanie przez spółki Skarbu Państwa fundacji - Instytutu Studiów Strategicznych - którym kieruje żona ministra. Minister zarzuty odrzuca, ale podkreśla, że
decyzja o jego przyszłości należy do premiera . Szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak zapewniał w mediach, że
temat dymisji ministra to "bzdury" .