Początek tekstu wygląda jeszcze poważnie. "Polacy to wspaniały naród. (oklaski) Niejeden raz potrafiliśmy udowodnić, że umiemy stawić czoła przeciwnościom losu, że umiemy dokonać mądrych wyborów" - pisze Palikot.
Dalej "prezes Kaczyński" przyznaje się do błędów, popełnionych w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Ale te błędy, których się przy wyreżyserowanych oklaskach, nie wypiera, zostały spowodowane przez opór materii. Nie wiadomo o jaką materię chodzi, ale prezes miałby powiedzieć: "Pod względem oporu materii, materia okazała się silniejsza".
To nie koniec rewelacji. "My nigdy nie byliśmy przeciwko prywatyzacji, co niesłusznie nam zarzucano" - czytamy dalej na "Poletku pana P.", a nawet prezes Kaczyński przyznaje się, że sam inwestował pieniądze na giełdzie. Tu już Palikot trochę przesadził, bo przecież wszyscy wiedzą, że lider Prawa i Sprawiedliwości nie ma konta bankowego, a bez tego trudno o rachunek papierów wartościowych w biurze maklerskim.
W dalszej części przemówienia następuje festiwal programowych obietnic, które
Prawo i Sprawiedliwość spełni lub mogłoby spełnić, gdyby to było dla niego opłacalne. Prezes Kaczyński zobowiązuje się np. do spełniania obietnicy o likwidacji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, jak tylko skończy się kadencja członków
PiS w niej.
W palikotowym przemówieniu Kaczyński nie zapomina pochwalić się konkretnymi osiągnięciami: "Przecież w czasie naszej niechlubnie przerwanej kadencji Polska znalazła się na trzecim miejscu w świecie pod względem produkcji betonu komórkowego (oklaski), na siódmym miejscu pod względem wydobycia piasku rzecznego (oklaski), na jedenastym miejscu pod względem produkcji oleju rzepakowego (oklaski) i na dwudziestym trzecim miejscu w klasyfikacji drużyn piłkarskich FIFA. O tym nasi przeciwnicy nie mówią! Takie sukcesy przez gardło im nie przejdą! A nam muszą! (oklaski)"
Na zakończenie
Jarosław Kaczyński jeszcze wychwala Władysława Gomułkę, co pozbawia już wszelkich złudzeń co do autentyczności przemówienia.
Przeczytaj całą parodię przemówienia Trudno powiedzieć czemu ma służyć ten manifest. Niestety portalowi Gazeta.pl nie udało się skontaktować z posłem Palikotem, którego chcieliśmy zapytać "co autor miał na myśli?"
Jedno jest pewne, Palikotowi udało się chociaż trochę odciągnąć uwagę mediów od kongresu Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie. Rzekoma obecność posła Platformy w Nowej Hucie była drugą rzeczą, po merytorycznych sprawach kongresu, komentowaną przez media przy okazji zjazdu tej największej partii opozycyjnej.