PiS chce większych uprawnień dla prezydenta

mig, PAP
31.01.2009 , aktualizacja: 31.01.2009 11:30
A A A Drukuj
W pierwszej części swojego nowego programu Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za zwiększeniem uprawnień prezydenta, jednoznacznym przypisaniem premierowi i rządowi odpowiedzialności za bieżącą politykę i zmianami w parlamencie.
Lech Kaczyński
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Lech Kaczyński
Prezes Jarosław Kaczyński na II kongresie PiS
Fot. Krzysztof Karolczyk/AG
Prezes Jarosław Kaczyński na II kongresie PiS
RAPORTY
Nowy program PiS>>

PiS proponuje, aby prezydent zachował część dotychczasowych kompetencji i dostał nowe tj. przedstawianie parlamentowi dorocznego orędzia o stanie Rzeczypospolitej, pełnienie funkcji przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa, czy powoływanie szefa Służby Cywilnej oraz prezesa NIK (za zgodą Senatu).

Prezydent uzyskałby też wyjątkowe prawo odmowy powołania premiera lub ministra, "jeżeli istnieć będzie uzasadnione podejrzenie, że proponowana osoba nie będzie przestrzegać prawa lub będzie stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa".

Głowa państwa zachowałaby prerogatywę skrócenia kadencji Sejmu i rozpisania przedterminowych wyborów w wypadku niemożności wyłonienia większości rządowej lub uchwalenia budżetu.



Prezydent mógłby także skrócić kadencję Sejmu w dwóch nowych wypadkach. Po pierwsze mógłby rozpisać nowe wybory w ciągu sześciu miesięcy od wyborów prezydenckich, jeżeli od poprzednich wyborów do Sejmu upłynęło więcej niż rok. Jak wyjaśniono, instrument taki służy w niektórych państwach odnowieniu demokratycznej legitymacji parlamentu, gdy powszechne wybory prezydenckie wygrywa polityk reprezentujący opcję przeciwną do aktualnej większości parlamentarnej.

Po drugie, prezydent - zachowując prawo weta ustawodawczego na dotychczasowych zasadach - mógłby także powstrzymać się od podpisania ustawy i zarządzić w tej sprawie referendum pod rygorem możliwości skrócenia kadencji Sejmu i rozpisania nowych wyborów w razie odrzucenia ustawy w referendum.

Scalenie władzy wykonawczej

Zdaniem PiS jednym z mankamentów obecnego ustroju jest "rozszczepienie władzy wykonawczej".

"Opowiadamy się za systemem parlamentarno-gabinetowym, w którym władzę wykonawczą sprawuje rząd kierowany przez premiera"- czytamy w programie.

Zdaniem PiS, prezydent nie powinien być jednym z członów władzy wykonawczej, lecz "czynnikiem realnie stojącym na straży całości i spójności państwa oraz realizacji jego konstytucyjnych zadań przez wszystkie władze publiczne".

"Chodzi o system, który jednoznacznie przypisuje premierowi i kierowanemu przezeń rządowi kompetencje do prowadzenia bieżącej polityki i odpowiedzialność za jej efekty, a zarazem pozwala na współdziałanie prezydenta i premiera dla dobra kraju" - czytamy w programie.

Zmiany w parlamencie

PiS opowiada się za zmniejszeniem Sejmu do 360 posłów, a Senatu - do 50 senatorów. Zachowany miałby zostać proporcjonalny charakter wyborów do Sejmu, z "korektą premiującą dwie listy, na które oddano najwięcej głosów".

Senatorowie mieliby być wybierani w jednomandatowych okręgach wyborczych. Ponadto w skład Senatu wchodziliby - na własne życzenie, bez konieczności poddania się procedurze wyboru - byli prezydenci RP.

Kadencja Senatu byłaby niezależna od kadencji Sejmu i mogłaby być skrócona jedynie w drodze samorozwiązania izby. Senat zachowałby swą dotychczasową rolę w postępowaniu ustawodawczym, a ponadto przejął od Sejmu niektóre kompetencje dotyczące obsady stanowisk państwowych.

Podziel się