Zobacz oceny Polaków w meczu z Chorwacją »Przemysław Iwańczyk: Chce pan rozmawiać o drugiej połowie meczu z Chorwacją, czy tylko o pierwszej części, w miarę wyrównanej?Grzegorz Tkaczyk: Pierwsza połowa była naprawdę dobra. Choć powiedzmy szczerze, że przespaliśmy początek meczu. Co się stało w drugiej części, nie wiem. Zaczęliśmy tracić gole, a dać tak utytułowanemu rywalowi przewagę czterech, pięciu goli oznacza wielkie kłopoty. Czułem, że trudno będzie się pozbierać, bo Chorwaci umiejętnie kontrolowali grę.
Od pierwszego gwizdka rywale wyglądali na bardziej zdeterminowanych.- Mieli przewagę, ale gdzie indziej - w 15-tysięcznej publiczności. Nasi chłopcy wyszli na mecz z dużą koncentracją, z ich psychiką było wszystko w porządku. Może za bardzo chcieli i niekiedy im nie wychodziło. Mieliśmy dwie, trzy okazje na bramkę, zaprzepaściliśmy je, a takie sytuacje się mszczą.
Jak pan ocenia bramkarzy?- Chorwackiego bardzo dobrze, wiele razy odbijał piłkę. Sławek Szmal zachwycony sobą nie będzie, Adam Malcher dał naprawdę niezłą zmianę, dobrze bronił przed końcem pierwszej połowy, w drugiej też miał kilka niezłych interwencji. Na Chorwację to jednak za mało. Sam bramkarz meczu nie wygra, jego skuteczność jest ściśle związana z dyspozycją obrony. A my dość łatwo ich przepuszczaliśmy.
Karol Bielecki rzucił tylko jednego gola.- Na pewno też nie będzie zadowolony z siebie. Za rzadko graliśmy przez skrzydła i przez koło. Mało było Karola i jego akcji, ale trzeba oddać Chorwatom, że fantastycznie bronili.
Przegrany półfinał to porażka, czy klęska?- Przypomnę, że awansowaliśmy do półfinału, mimo że mieliśmy zero punktów po pierwszej fazie. To ewenement. Dlatego ktoś, kto powie, że ponieśliśmy klęskę na tych mistrzostwach, będzie głupcem. Odnosimy sukces będąc dwa razy z rzędu w czwórce najlepszych zespołów świata. Teraz gramy o brąz i go weźmiemy. Na pewno będzie to inna spotkanie niż pierwsze na tych mistrzostwach z Duńczykami. Oni wyciągną wnioski z porażki, ale my nie możemy stracić tej szansy.
W październiku zrezygnował pan z gry dla reprezentacji. Wróci pan do niej? - Tak, choć jeszcze nie wiem kiedy. Wszystko zależy od zdrowia, które szwankuje i powoduje, że nie gram na miarę swoich oczekiwań. Ale chcę jeszcze grać dla Polski.