Andrzej Pęczak skazany na 4 lata więzienia

Były poseł SLD został skazany na 4 lata więzienia. Musi też zapłacić 250 tys. zł celem naprawienia szkód, ma 10-letni zakaz zajmowania stanowisk w samorządzie. To kara za niegospodarność w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska w Łodzi - podaje TOK FM.
Prokuratura twierdzi, że Pęczak (ówczesny przewodniczący klubu radnych SLD w sejmiku województwa oraz szef tej partii w Łódzkiem) stał za inwestycjami, na których fundusz stracił ponad 42 mln zł. Domagała się dla niego kary siedmiu lat więzienia.

Baron mówi: "To jest kapturowy wyrok"

B. poseł i "baron" SLD był oskarżony w głośnej aferze w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Łodzi. W ostatnim słowie Pęczak mówił: - Wyrok zapadł, zanim ten proces się zaczął. Odbył się kapturowy proces i zapadł kapturowy wyrok. Przekonywał, że oskarżając go, prokuratura działała na zlecenie polityków: - Tezy aktu oskarżenia powstały, zanim wszczęto śledztwo. To był polityczny scenariusz, który zrealizowano za pomocą wymiaru sprawiedliwości. Czytaj więcej o rozprawie

Pęczak był jednym 23 oskarżonych. Obok byłego posła zasiedli na ławie oskarżonych m.in. b. marszałek województwa Waldemar Matusewicz, b. szef łódzkiego PSL Wiesław S., b. prezes Funduszu Marek K. oraz b. członkowie zarządu i rady nadzorczej tej instytucji. Prokurator zażądał kar od roku pozbawienia wolności w zawieszeniu do siedmiu lat więzienia. Najwyższej kary domagał się dla Pęczaka.

Większość z oskarżonych nie przyznała się do winy.

Inwestycje, które nie wyszły

Zarzuty dotyczą niegospodarności i przeznaczania pieniędzy na cele niezgodne ze statutem Funduszu. Inwestycje okazały się chybione i przyniosły wielomilionowe straty. Zdaniem śledczych olbrzymie szkody przyniosły Funduszowi m.in. zakup akcji Banku Częstochowa czy pożyczki udzielane rodzinie Kazimierza Grabka - "króla żelatyny". Sprawą prokuratura zajęła się po publikacjach "Gazety Wyborczej".