Eksperci o spocie PiS-u: Duża zmiana na lepsze

mar, zsz
28.01.2009 , aktualizacja: 28.01.2009 15:43
A A A Drukuj
W najnowszym spocie wystąpi Jarosław Kaczyński oraz Joanna Kluzik-Rostkowska, Grażyna Gęsicka oraz Aleksandra Natalli-Świat W najnowszym spocie wystąpi Jarosław Kaczyński oraz Joanna Kluzik-Rostkowska, Grażyna Gęsicka oraz Aleksandra Natalli-Świat
Duża zmiana na lepsze: staranna realizacja, nowy, niekonfrontacyjny styl, logiczny scenariusz - tak eksperci oceniają nowy spot PiS-u reklamujący kongres programowy partii.
Kadry ze spotu PiS-u
Fot. PiS
Kadry ze spotu PiS-u
RAPORTY


PiS zaprezentowało dziś spot telewizyjny, pomysłu Michała Kamińskiego i Adama Bielana, reklamujący "nowe otwarcie" i nowy program partii. Kongres programowy już w sobotę. Bohaterowie spotu tu prezes Kaczyński i trzy liderki: Gęsicka, Kluzik-Rostkowska i Natalli-Świat, lansowane na nowe twarze partii. Mówią o sukcesach, jakie - według PiS-u - rząd Jarosława Kaczyńskiego odniósł na polu gospodarki.

- Pozytywanie oceniam zmianę, jaka zaszła w stosunku do spotów wcześniejszych: ten jest zrealizowany z dużą starannością. Ma uporządkowany scenariusz - mówi Leszek Stafiej, specjalista od komunikacji społecznej.



Jak podkreśla, w telewizyjnych spotach politycznych najważniejsze, jest to, co odbiorcy widzą. To, co słyszą, ma mniejsze znaczenie. Obraz w 58 proc. wpływa na odbiór spotu, treść przekazu - tylko w siedmiu, a sposób mówienia - już w 38 procentach. Dlatego dobrze, że spin doktorzy PiS-u postawili na obraz przywołujący skojarzenia z nowym i nowoczesnym wizerunkiem partii: firma, w której pracują młodzi ludzie.



Jedyna pozostałość ze starego konfrontacyjnego stylu PiS-u to - według Stafieja - samo hasło "Czyny, nie cuda", wyraźnie odwołujące się do haseł Platformy o cudach.

Garpiel: Wyważony akt komunikacji

Ze Stafiejem zgadza się Rafał Garpiel, pracownik naukowy UJ i specjalista od retoryki i erystyki. Nowy spot to najbardziej wyważony akt komunikacji w historii PiS-u - pisze w analizie dla serwisu Politbiuro.pl.

"Sztabowcy PiS postanowili wykorzystać zwięzłe wypowiedzi o silnym akcentowaniu. Nacisk położono, co oczywiste, na nazwę partii oraz na robiące wrażenie liczby dokumentujące rządu PiS-u. Do dziś przecież korzystamy z dobrodziejstw miliona utworzonych wówczas miejsc pracy, dwudziestu pięciu miliardów złotych pochodzących z funduszy unijnych i ośmiu miliardów oszczędności podatkowych. Epatowanie gigantycznymi liczbami ma robić wrażenie dzięki oszczędności przekazu, jego nie rozbudowanej formie i treści. Prezes Kaczyński wystąpił lepiej ubrany, lepiej uczesany i - co ważne - spokojny" - ocenia Garpiel.

Wyszyński: Nowy PiS już nie szczuje

Bartłomiej Wyszyński, dyrektor do spraw strategii komunikacji w agencji kreatywnej Artegence, również zwraca uwagę na radykalną zmianę strategii komunikacyjnej PiS. - Strategia negatywna czyli "my dobrzy - oni źli" lub "jest tak źle, że musimy coś z tym zrobić" zgrała się. Była skuteczna w określonym czasie i do określonej grupy docelowej. Nowy PiS już nie szczuje, nowy PiS jest pozytywny - tłumaczy. Jedynym minusem, jaki dostrzega w najnowszym spocie PiS jest ... Jarosław Kaczyński. - Tylko prezes skrzeczy jak "maszyna do świerkania", której nie naoliwią najlepsze pomysły Adama Bielana i Michała Kamińskiego. Niewątpliwie jest najsłabszym elementem tego nowoczesnego i pozytywnego jak na PiS spotu - ocenia Wyszyński.

Zdaniem eksperta, szczególnie interesujące są niektóre techniczne elementy spotu. "Wszystkie ujęcia są dynamiczne, zmontowane na cięciach z tzw. doskoku od planu średniego do zbliżenia, co podkreśla najistotniejsze elementy wypowiedzi. Ładnie zagospodarowany drugi plan - przez projekcje wykresów i ruch postaci - pozostaje w nieostrości i nie odwraca uwagi od bohaterów spotu. Spójna kolorystyka z dominującymi, optymistycznymi bielami i elementami czerwieni w stylizacji bohaterów. Elementy scenografii - takie jak kwiaty, słupy - przelatujące na pierwszym planie dodatkowo dynamizują akcję. Spot jest zrobiony profesjonalnie, ale mimo wszystko brakuje zróżnicowania planów zdjęciowych i lokalizacji. Niewiele daje się w końcu zrobić zza biurek jednego pomieszczenia" - komentuje Wyszyński.

Podziel się