58-letni woźnica z Zakopanego jest sprawcą poniedziałkowego wypadku na Gubałówce, w którym poszkodowanych zostało sześć osób - ustaliła policja.
Fot. Marek Podmokły / AG
Spłoszony koń stratował grupę ludzi na Gubałówce. Sześć osób z najcięższymi obrażeniami trafiło do zakopiańskiego szpitala. Dwie osoby zostały przetransportowano do szpitala śmigłowcem.
- Z zebranych materiałów dowodowych wynika, że woźnica zatrzymany w poniedziałek prowadził sanie, w których spłoszył się koń tratując kilka osób. Drugi woźnica zatrzymany we wtorek rano jechał w saniach z tyłu i będzie świadkiem w sprawie -powiedziała rzeczniczka zakopiańskiej policji Monika Kraśnicka-Broś.
- Woźnicy zostaną prawdopodobnie przedstawione zarzuty spowodowania wypadku drogowego, ucieczki z miejsca zdarzenia i nieudzielania pomocy ofiarom wypadku - dodała rzeczniczka.
We wtorek w zakopiańskim szpitalu pozostały trzy ofiary wypadku na Gubałówce. - Stan poszkodowanych jest stabilny - powiedział zastępca dyrektora szpitala, Sylweriusz Kosiński.
Po wypadku sześć osób karetkami i śmigłowcem TOPR zostało przetransportowanych do zakopiańskiego szpitala. Pięć najbardziej poszkodowanych osób z objawami wstrząśnienia mózgu i obrażeniami zewnętrznymi pozostawiono w szpitalu na obserwacji.
Do wypadku doszło, gdy spłoszony koń z saniami wjechał w grupę pieszych spacerujących grzbietem Gubałówki. Woźnica wraz z pasażerami wypadł z sań, nie był w stanie utrzymać spłoszonego konia. Zatrzymany w poniedziałek wieczorem mężczyzna był trzeźwy. Nie wiadomo dotychczas, co spłoszyło zwierzę.
Podobne wypadki na Gubałówce z udziałem zaprzęgów konnych zdarzały się już wielokrotnie. Ten poniedziałkowy należy jednak do najpoważniejszych.