Kłótnia u Lisa Goście Tomasza Lisa dyskutowali m.in. o wykorzystaniu przez Polskę unijnych środków.
- Jest dramat, jeśli chodzi o wykorzystanie środków europejskich. To jest utracona szansa w roku 2008 - mówi Aleksandra Natalli-Świat z PiS. Zbigniew Chlebowski z PO odpowiada: - Ja powiem jedną rzecz: 2007 rok, ministrem rozwoju regionalnego jest pani
Grażyna Gęsicka. Nie podpisała żadnej umowy, nie wykorzystała ani złotówki.
Natalli-Świat wchodzi w słowo: - Ale pan wie, że to był pierwszy rok i w tym momencie negocjowano projekty z Unią Europejską... Chlebowski mówi dalej: - Pani minister Bieńkowska w pierwszym roku swoich rządów podpisała ponad 6100 umów na kwotę ponad 8 mld zł. Warto zestawić "zero" pani minister "kłamczuchy" Gęsickiej i...
- To jest
skandal! - przerwała Natalli-Świat. - To jest po prostu skandal! - krzyknęła. Rozpętała się kilkunastosekundowa wymiana zdań. Goście zagłuszali się wzajemnie. W końcu
Tomasz Lis zdołał przerwać kłótnię.
"Buczeć każdy może" - Nie dość, że nie potraficie dobrze rządzić, to jeszcze nie potraficie się dobrze zachować - powiedział na koniec
Krzysztof Putra z PiS. W studio rozległo się buczenie. - Buczeć każdy może - odgryzł się Putra. - Napięcie w studiu jest ogromne - podsumował Lis.
Niestety widzowie nie doczekali się merytorycznej rozmowy o środkach unijnych.
Spór o Gęsicką Na początku stycznia Grażyna Gesicka, była minister rozwoju regionalnego w rządzie PiS, oskarżyła rząd Tuska o marnowanie środków unijnych. Posłanka twierdziła, że rząd wykorzystał zaledwie 0,3 proc. unijnych funduszy przyznanych na lata 2007-2013. Nie były to prawdziwe dane.
W odpowiedzi
Janusz Palikot stwierdził, że posłanka Gęsicka manipuluje opinią publiczną. Dodał, że jest mu przykro, iż
"prostytucja w polityce sięga nawet pani minister Gęsickiej".