Dwuramienni

Barbara Pietkiewicz
23.01.2009 , aktualizacja: 10.06.2011 13:16
A A A Drukuj
Biseksualiści w Polsce są zepchnięci na margines. Homo ich nie lubią, traktują często tak jak sami są traktowani przez heteroseksualnych. Fot. Sławomir Kamiński / AG Biseksualiści w Polsce są zepchnięci na margines. Homo ich nie lubią, traktują często tak jak sami są traktowani przez heteroseksualnych.
Stary Kinsey, który w połowie ubiegłego wieku robił w Ameryce klasyczne badania zwyczajów seksualnych, ustalił, że spora część społeczeństwa to nie są ani czyści hetero, ani wyłącznie homoseksualni. To zmieszani, seksualnie podwójni.
Okładka ''Polityki'' nr 4
Okładka ''Polityki'' nr 4
Nauka coraz dokładniej przygląda się biseksualistom. Powstają bi organizacje, centra pomocy, czasopisma, filmy, lokale, puby, kluby - co bi dusza zapragnie. W Polsce o nich się nie pisze w prasie, nie prowadzi badań naukowych, nie mają, poza nielicznymi, terapeutów - bi pustynia.

Nie funkcjonują też w przestrzeni publicznej. Nie robią głośnych coming outów, nie pokazuje się ich na billboardach, żeby normalni zobaczyli, że oni też normalni. Granatowy, fiolet i róż - bi kolory nie powiewają na paradach dumy. Idą wepchnięci między gejów i lesbijki. 17-letnia Aleksandra Sowa, biseksualistka z Krakowa, chce to zmienić. Działa w kampanii przeciw homofobii, związana jest z ruchem Zielonych i "Krytyką Polityczną".

Prócz Internetu, który jest ich jedyną ostoją, bi nie mają na zewnątrz niczego dla siebie. Homo ich nie lubią, traktują często tak jak sami są traktowani przez heteroseksualnych. W ogłoszeniach w pismach gejowskich, że ktoś szuka stałego partnera, geje i les często dodają: bi - nie odpowiadać, nieuczciwi i bi - wykluczeni.

Na forum internetowym jedna z bi apeluje do lesbijek: boli mnie, że jestem dla les wredną suką tylko dlatego, że miałam udane związki z mężczyznami. Prawdziwa bowiem les z krwi i kości boi się, że wchodząc w romans z bi zostanie przez nią porzucona dla mężczyzny.

Ta bi może porzucić les nie tylko dla innego, ale i dla innej, lecz zdrada na rzecz chłopa - obcego seksualnie - boli bardziej. Wiele lesbijek uważa zresztą, że bi są takimi samymi les jak one, ale wstydzą się przyznać do swej orientacji i dlatego udają, że z mężczyznami mogą też: czysta obłuda, mówią les.

Niechciani

Dla gejów natomiast mężczyźni bi są często za mało homoseksualni. Mój telefon został przez Ygę Kostrzewę z Lambdy podany na odpowiednich forach z informacją, że piszę tekst o bi. Jeden z nielicznych mężczyzn (kobiet było więcej, mężczyźni mniej chętnie ujawniają swój biseksualizm, twierdzi Ola Sowa) opowiedział mi, że kiedy jego partner, z którym od roku był w udanym związku, dowiedział się, że on czasem sypia także z kobietą, natychmiast wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami i więcej nie zadzwonił.

Bi irytują homoseksualistów także ze względów ideowych. Twierdzą oni, że ich orientacja jest zdeterminowana genetycznie, potwierdzają to zresztą niektórzy naukowcy. Nie można bowiem się jej nauczyć ani z niej wyleczyć. Jest więc czymś stałym, spójnym i zaprogramowanym przez naturę.

Bi ze swą płynnością seksualną psują im ten obraz. Oto wśród bądź co bądź kochających inaczej istnieje grupa, która monolitem nie jest, a wprost przeciwnie, zachowuje się jak na huśtawce, w myśl zasady: w tym jest cały życia smaczek - raz dziewczynka, raz chłopaczek.

Świat heteroseksualnych też biseksów nie lubi, bardziej nawet niż nie lubi czystych gejów, którzy już się opatrzyli, wywalczyli swoje, wiadomo kim są, niech sobie będą. Bi natomiast - ni pies, ni wydra, coś nieokreślonego, hybryda.

Samo istnienie bi budzi niepokój, bo oto okazuje się, że każda tożsamość seksualna może zostać rozszerzona, rozmydlona, nie jest więc dana raz na zawsze.

Bi, choć plasują się w środku między homo i hetero, są podejrzanymi intruzami. Co nie wyklucza, że niejeden z hetero chętnie nawiązałby bliską znajomość z ładną bi, która nadaje się wprost idealnie do trójkącika - tak się o nich myśli.

Aleksandra Sierakowska, autorka pierwszej i chyba jedynej w polskich uczelniach pracy magisterskiej o biseksualistach, napisanej w Uniwersytecie Warszawskim, podaje za trójką sztandarowych badaczy bi w Ameryce: Peterem J. Snyderem, Jamesem Weinrichem i Richardem Pillardem, że połowa przebadanych przez nich bi żyło w małżeństwach. Większość powiedziała o swojej orientacji partnerom, co nie zaszkodziło związkom, ale jeszcze je wzmocniło. W Polsce jeśli bi mówi o sobie, to zwykle bliskiej rodzinie i najlepszym przyjaciołom. Współmałżonkom rzadziej.

Jedna z polskich bi wyznaje na forum internetowym: powiedziałam mężowi, heterykowi, że przed ślubem spałam z kobietami. Ja też, odpowiedział. I w porządku. Zdrada żony z kobietą wydaje się zwykle mężczyznom nieistotna, dziecinna, zabawna, chętnie by sobie nawet popatrzyli. Ta bi z Internetu wyszła za mąż z miłości. Jest z mężem od 12 lat. Nie zdradza go, bo dla niej seks z kobietą to właśnie zdrada. I wyrzeczenie. Bo brak jej tego seksu.

Jeden z bi wyznał, że na studiach poznał geja, chłopaka swego życia. Zamieszkali razem w jego kawalerce po dziadku. Chłopak nie wie o preferencjach kochanka. Z miłości do niego, mówi bi, wyrzekłem się kobiet, choć przeżywam z tego powodu prawdziwe katusze. Narzuciłem sobie półcelibat, na razie się trzymam, ale nie wiem, ile zdołam w tym wytrwać.

Utajnieni

Lecz ujawnienie swego biseksualizmu przed rodziną, a zwłaszcza współmałżonkiem, nie zawsze dobrze się kończy. Nie tylko u nas. William Wedin, psycholog pomagający biseksom w Nowym Jorku, twierdzi, że odkrycie związku męża z innym mężczyzną (a dwie trzecie znanych mu mężczyzn bi było żonatych, głównie z kobietami hetero) rujnuje zwykle małżeństwo.

On czuje się upokorzony, a ona zdradzona, już nawet nie tyle przez fakt, że kochanką jest mężczyzna, ile że mąż w ogóle ma kogoś na boku. Toteż bi decydują się często na życie w dwóch światach. W tym pierwszym świecie, mówi Wedin, bi są statecznymi ojcami rodzin i normalnymi facetami jak ich znajomi i przyjaciele. W drugim w grupie gejowskiej, która nie wie, co w trawie piszczy, uchodzą za gejów. Wszystko podwójne. Chodzą, bywa, nawet do dwóch lekarzy: internisty i wenerologa, a każdy z medyków leczy co innego w jednym z ich światów.

Aleksandra Sierakowska przedstawia w swej pracy magisterskiej sylwetkę bi utajonego. Jest żonaty, myśli już o dzieciach. Żyje im się spokojnie. Ale on od kilku lat ma stałego kochanka. W obu relacjach czuje się szczęśliwy. Nie zrezygnuje z tej drugiej, bo poświęcił na budowanie związku tyle samo czasu i energii co na małżeństwo z żoną. Spotyka się z nim kilka razy w miesiącu. Z mężczyzną łączy go przyjaźń i seks. Z żoną seks jest cokolwiek nudny, ale tworzą rodzinę - na tym polega różnica. Jeśli czuje się w dołku, spotyka się z innymi bi. Poznał ich na szczęście w Internecie. Między swoimi odzyskuje równowagę.

Inny bi z pracy Sierakowskiej jest żonaty od 17 lat. Ma dwoje dzieci. Bardzo dba o to, żeby jego kontakty z mężczyznami się nie wydały. Jest w małżeństwie wierny, nie zdradza przecież żony z kobietami. Spotkania na boku to tylko seks.

Podziel się