Ćwiąkalski: Musiałem odejść, bo nie "uderzyłem pięścią w stół"

Zbigniew Ćwiąkalski, który wczoraj został odwołany ze stanowiska ministra sprawiedliwości, stwierdził w "Kontrwywiadzie" RMF FM, że przyczyną jego dymisji jest zbyt spokojne zachowanie po samobójstwie Pazika. - Gdybym bardziej uderzył pięścią w stół, powiedział "powyrzucam wszystkich" i grzmiał od rana w środkach masowego przekazu, to być może byłoby inaczej - stwierdził Ćwiąkalski.
Były minister sprawiedliwości opowiadał o kulisach swojej wczorajszej dymisji. Powiedział, że wszystko trwało krótko, nie rozmawiał z prezydentem. - Krótko powiedziałem do widzenia i wyszedłem - powiedział. Uzasadnił to tym, że nie chciał się spotkać z Michałem Kamińśkim, do którego ma żal za stwierdzenie, że "odchodzi w niesławie" i że za niego wzrosła przestępczość. - Jest dokładnie odwrotnie - mówił były szef resortu sprawiedliwości.

Odszedł, bo nie "grzmiał w mediach"?

Były minister zapytany o powody swojej dymisji, powiedział, że prawdopodobnie zachował się zbyt spokojnie. - Gdybym bardziej uderzył pięścią w stół i powiedział "powyrzucam wszystkich" i grzmiał od rana w środkach masowego przekazu, to być może byłoby inaczej - stwierdził Ćwiąkalski. Takie zachowanie tłumaczył profesjonalizmem i merytorycznym podejściem do sprawy.

Nie zgadzali się z Tuskiem

Komentując informacje "Dziennika", że już od kilku miesięcy jego stanowisko było zagrożone, bo sprzeciwiał się premierowi, Ćwiąkalski przyznał, że zdarzało mu się mieć odmienne zdanie niż Tusk.

Ćwiąkalski nie widzi sensu powoływania komisji śledczej ws. porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika, która według niego nie może ustalić niczego bez pomocy policji i prokuratury. Stwierdził, że chodzi tylko o "spektakl medialny", a nie o realne osiągnięcia.

Były minister sprawiedliwości potwierdził, że kolejnym osobom zostaną postawione zarzuty ws. Olewnika. Powiedział, że na pewno nie będzie to nikt z prokuratorów prowadzących sprawę, bo oni wykonali "mrówczą pracę".

"Oczekiwania rodziny Olewników są bardzo duże"

Na pytanie o to, czy powinno się spełnić prośbę rodziny Olewników o to, żeby mogli opiniować zakres prac komisji śledczej ws. Olewnika, Ćwiąkalski stwierdził, że oczekiwania rodziny są bardzo duże. - Przestrzegam przed tym - powiedział. Wyjaśnił, że strony - nawet pokrzywdzeni - nie mogą wyznaczać kierunku działań komisji czy prokuratury. Ich realny wpływ na decyzje może się odbywać przez składanie wniosków.

Problemy ze znalezieniem następcy

Ćwiąkalski mówił, że rozmawiał z trzema wymienianymi w prasie kandydatami na jego następcę. - Rozmawiałem z profesorem Zollem, profesorem Safjanem, profesorem Hołdą i żaden z nich nie decyduje się na objęcie tego stanowiska - powiedział b. minister. Dodał, że dzwonili, aby wyrazić swoją sympatię.

Ćwiąkalski powiedział, że decyzja o powrocie do polityki byłaby dla niego trudna. - Tu trzeba mieć twardą grubą skórę i być odpornym psychicznie.