Wiceminister: "Słowa Tuska o niechlujstwie to absurd"

zaw
21.01.2009 , aktualizacja: 21.01.2009 15:10
A A A Drukuj
- Nie czuję się absolutnie odpowiedzialny za to, co zostało mi przypisane - mówi Marian Cichosz, zdymisjonowany wiceminister sprawiedliwości. Ma żal do premiera Tuska, że nie został wysłuchany i czuje się, jak wyrzucony z pędzącego pociągu.
Marian Cichosz, zdymisjonowany wiceminister
sprawiedliwości.
W resorcie nadzorował m.in. więziennictwo
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Marian Cichosz, zdymisjonowany wiceminister sprawiedliwości. W resorcie nadzorował m.in. więziennictwo
- Co mi zostało przypisane, to wiem tylko z mediów i wczorajszej wypowiedzi Donalda Tuska - powiedział Cichosz w wywiadzie dla TVN24. Podkreślił, że o swojej dymisji dowiedział się z telewizji. O to ma też duży żal do premiera. - Przed podjęciem decyzji należy wysłuchać zainteresowanego. Ja nie zostałem wysłuchany - żalił się wiceminister i powiedział, że miał wiedzę na temat sprawy, którą mógł podzielić się z premierem.

- Ja nie byłem na miejscu, żeby tylko pokazać, że się interesuję, tylko z powodów ważnych dla przebiegu śledztwa. Uzgodniłem sposób działania komisji powołanej przez zarząd służby więziennej i przyglądałem się na miejscu pracy śledczych - dodał. Cichosz, razem z szefem Służby Więziennej Jackiem Pomiankiewiczem, pojechał do Płocka, zaraz po otrzymaniu wiadomości o samobójstwie Roberta Pazika.

Styl nie do zaakceptowania

Cichosz akceptuje decyzję premiera Tuska, ale zupełnie nie zgadza się ze stylem jej ogłoszenia i zarzutami pod adresem Służby Więziennej. Szczególnie zaszokowały go słowa o premiera o niechlujstwie, zaniedbaniach i słabościach służb więziennych.

- Czym to jest poparte? Nie można takich słów rzucać od tak sobie - powiedział Cichosz. - Tworzenie w tej chwili klimatu, że w więzieniu dzieją się rzeczy straszne, to jest absurd. Ja protestuję przeciwko takiemu stwierdzeniu, bo ten obraz jest kłamliwy - dodał. Podkreślił, że w więziennictwie pracuje 27 tys. funkcjonariuszy, którzy pełnią trudną, odpowiedzialną i stresującą pracę.

Pytany o możliwe przyczyny samobójstwa Roberta Pazika, odpowiedział, że do czasu zakończenia śledztwa nie wyklucza żadnej tezy. Dodał jednak, że działanie osób trzecich w tej sprawie jest bardzo mało prawdopodobne. - Z ostrożności nie mogę czegoś takiego wykluczać, bo bez sensu byłoby prowadzenie śledztwa - powiedział wiceminister.

Możliwy syndrom dożywocia

Jego zdaniem podejmowanie decyzji w atmosferze wrzawy politycznej jest działaniem złym. Dodał, że za kilka dni opinie takich ekspertów, jak prof. Zbigniew Hołda będą miały większe znaczenie. On zgadza się z nimi w pełni. - Może się zdarzyć w więzieniu syndrom, że czeka mnie kara dożywotniego więzienia - zauważył Cichosz. Według niego, nawet w tych więźniach wyzutych z ludzkich odruchów, może funkcjonować świadomość bycia odizolowanym do końca życia. - Ja dopuszczam taką możliwość, wbrew temu co mówią dziennikarze, że śmierć mogła zostać zaplanowania i nie było działania osób trzecich - powiedział.

Wyrzucony z pędzącego pociągu

Marian Cichosz podkreślił, że przez miniony rok pracował uczciwie, nadzorując więzienia, sądy wojskowe, zakłady poprawcze, kuratorów sądowych i budżet resortu. - Zostawiam bardzo dobrą sytuację. Czuję się, jak wyrzucony z pędzącego pociągu - powiedział. Zaznaczył jednak, że wielu rzeczy nie udało mu się doprowadzić do końca przez tak krótki czas, projekty ustaw dopiero są w sejmie. Swojemu następcy i nowemu ministrowi sprawiedliwości życzy doprowadzenia sprawy Krzysztofa Olewnika do końca. - Nie ma ludzi nie do zastąpienia. Ufam, że to będzie decyzja merytoryczna, a nie polityczna - powiedział Cichosz.

Podziel się