Media o przemówieniu Obamy: "Bez udawania", "Bywało lepiej"

asz, mm, PAP
21.01.2009 , aktualizacja: 21.01.2009 13:24
A A A Drukuj
"Bez tromtadracji, szowinizmu i udawanych uczuć", lecz z odwołaniem się do intelektu - tak inauguracyjne przemówienie Baracka Obamy podsumował "Financial Times". Z kolei publicysta "Timesa" nazwał mowę "powściągliwą". Najbardziej krytyczne były media włoskie. "La Stampa" napisała, że było to "słabe przemówienie w stylu gospel".
Barack Obama składał przysięgę trzymając dłoń na tzw. Biblii inauguracyjnej Abrahama Lincolna
Fot. Elise Amendola AP
Barack Obama składał przysięgę trzymając dłoń na tzw. Biblii inauguracyjnej Abrahama Lincolna
GALERIA ZDJĘĆ
SERWISY
Przemówienie Baracka Obamy >>

"Obama dał jasno do zrozumienia, że jego inauguracja oznacza pogrzebanie nie tylko prezydentury George'a W. Busha, ale także neokonserwatywnego podejścia do polityki zagranicznej i nieingerencji rządu w gospodarkę" - podkreślił z kolei brytyjski "The Guardian".



Dziennik uwypuklił fragment przemówienia skierowany do świata muzułmańskiego, nazywając go "najbardziej dramatycznym". "Po ośmiu latach, w których Bush systematycznie demonizował muzułmanów i traktował ich jak głupków, często używając języka zaczerpniętego z Biblii (...), Obama zaoferował im nową perspektywę opartą na wspólnocie interesów i wzajemnym poszanowaniu" - napisał publicysta "Guardiana".

"The Times": Przemówienie było powściągliwe

Publicysta "Timesa" Daniel Finkelstein uznał, że przemówienie Obamy zakreśla granice tego, czego można oczekiwać po jego prezydenturze i nazwał je "powściągliwym". "Inauguracyjne przemówienie Obamy było przejawem sterowania oczekiwaniami. Już teraz uczula on swych zwolenników, by zrozumieli granice możliwych zmian i ograniczenia, którym podlega (...). Zwycięstwo Obamy było szeroko postrzegane jako początek nowej ery ambicji i optymizmu. Należy się przygotować na coś zgoła przeciwnego" - podkreślił Finkelstein.



Słowa Obamy świadczą o jego pokorze

W ocenie "Financial Times Deutschland" inauguracyjne przemówienie Obamy było skierowane do "wszystkich obozów i miało zamknąć stare rany". "Nawet ranę Wietnamu. Mimochodem Obama wymienił jedną z bitew wojny wietnamskiej, która rozdarła naród, w jednym rzędzie z symbolicznymi bitwami wojny o niepodległość i II wojny światowej" - zauważa "FTD"; chodziło o bitwę o Khe Sanh, która toczyła się od 1 stycznia do 8 kwietnia 1968 roku.

Według dziennika "Sueddeutsche Zeitung" "patetyczne słowa Obamy świadczą o pokorze, która nie jest czymś oczywistym dla prezydenta". "On wydaje się słuchać, a nie tylko rozkazywać. Wydaje się kimś, z kim można się spierać, a nie kimś, kto wszystko już wie" - ocenia gazeta. CZYTAJ WIĘCEJ>>

"Il Giornale": Liczyliśmy na więcej

Krytycznie do przemówienia Obamy odniósł się komentator włoskiej "La Stampa" . "Obama miał wczoraj okazję powiedzieć coś niezapomnianego, jak to uczynili Roosevelt, Kennedy, Reagan i sam Clinton, ale jego przemówienie okazało się mniej błyskotliwe od tych, wygłoszonych w czasie kampanii wyborczej" - napisał. Według "La Stampy" mowa Obamy była "wyrywkowa i poetycka, prawie w stylu gospel".

Jeszcze ostrzej wypowiedział się publicysta wydawanego przez rodzinę Silvio Berlusconiego "Il Giornale". W pełnym złośliwości artykule autor napisał, że "Obama powinien chociaż powiedzieć: 'I have a dream', albo posłużyć się jakimś reklamowym sloganem".



Podziel się