"Odnowić Amerykę" czyli pierwsze 100 dni Obamy

Anna Węglarczyk, Gazeta.pl
20.01.2009 , aktualizacja: 20.01.2009 14:53
A A A Drukuj
Fot. Elizabeth Dalziel AP
Wybór Baracka Obamy na prezydenta Stanów Zjednoczonych obudził w Amerykanach wielkie nadzieje. Przed nowym prezydentem stoją jednak potężne wyzwania: uporanie się z kryzysem gospodarczym, dwie wojny, w które zaangażowane są amerykańskie wojska i konflikt na Bliskim Wschodzie. O tym, czy nowy prezydent upora się z tymi problemami, dowiemy się być może już w ciągu pierwszych 100 dni, uważanych za kluczowe dla każdej prezydentury.
Tuż po tym jak Barack Obama złoży uroczystą przysięgę i zostanie 44. prezydentem Stanów Zjednoczonych, do czekającego przed budynkiem Kapitolu autokaru wsiądzie grupa jego 20 najważniejszych doradców. Odjadą w kierunku Alei Pensylwanii numer 1600. Po tym najsłynniejszym w USA adresem mieści się Biały Dom.

Kalendarz zapełniony po brzegi

Kiedy nowo zaprzysiężony prezydent będzie obserwował uroczystą paradę inauguracyjną jego najbliżsi współpracownicy będą przeglądać dokumenty i przygotowywać plan działania, nie tylko na najbliższe dni, ale najbliższe godziny po objęciu urzędu. Wiedzą, że nie mają czasu do stracenia. Zanim jeszcze Waszyngton odpocznie po uroczystych balach i opadnie inauguracyjna euforia, doradcy Obamy zaplanowali już dla niego pierwsze spotkania i narady.

W środę razem z grupą doradców ekonomicznych prezydent omówi poprawki do projektu wielkiej, 900-mld pożyczki dla pogrążonej w kryzysie gospodarki.

Na ten sam dzień zaplanowano spotkanie z doradcami ds. bezpieczeństwa narodowego. -Zgodnie z tym, co zapowiadał w kampanii, prezydent będzie chciał ustalić z generałami plan wycofania w ciągu 16 miesięcy większości amerykańskich oddziałów z Iraku - powiedział w wywiadzie dla telewizji ABC główny doradca polityczny Obamy David Axelrod.

W kalendarzu na najbliższe dni są jeszcze dwie poważne pozycje: zapowiadana wcześniej decyzja o zamknięciu więzienia Guantanamo na Kubie i oczekiwana reakcja nowej ekipy na konflikt w Strefie Gazy.

- Na Bliskim Wschodzie Obama będzie działał szybko - powiedział Axelrod w wywiadzie dla CNN. Obama jeszcze jako prezydent-elekt zapowiadał "agresywne działania dyplomatyczne".

Według wcześniejszych zapowiedzi decyzja o zamknięciu Guantanamo miała zapaść pierwszego dnia po objęciu urzędu. Cytowane przez CNN źródła twierdzą jednak, że nowy prezydent podpis pod decyzją o zamknięciu kontrowersyjnego więzienia (baza, na terenie której leży więzienie, nie będzie likwidowana) złoży kilka dni później.

Zdaniem Roberta Gibbsa, nowego rzecznika prasowego Białego Domu, w najbliższych dniach Obama planuje zająć się wprowadzeniem regulacji w sektorze finansowym. - Musimy to zrobić inaczej, w bardziej przejrzysty sposób. Musimy naprawić ten bałagan. Uda się tylko wtedy, gdy będziemy wymagać więcej od instytucji finansowych - powiedział Gibbs telewizji FOX News.

Modelowe 100 dni Rosevelta

To decyzje na najbliższe godziny po objęciu prezydentury. Tradycyjnie, amerykańskie media zastanawiają się jak będą wyglądały pierwsze 100 dni po objęciu urzędu. Ten zwyczaj sięga prezydentury Franklina D. Roosevelta. Podobnie jak Obama obejmował on swój urząd w trudnym okresie. Ameryka pogrążona była wówczas w Wielkim Kryzysie. Roosevelt przejmował stery państwa po niepopularnej, republikańskiej ekipie. Tak jak w 2008 r., Demokratom udało się wtedy uzyskać większość w Kongresie.

- Pierwsze sto dni Roosevelta są określane jako "moment, który zdefiniował amerykańską demokrację" - twierdzi cytowany przez agencję AP publicysta Jonathan Adler. Jego zdaniem zarówno Roosevelt jak i Obama obejmowali urząd z obietnicą wielkich zmian w czasach kryzysu.

- Obama wyznaczył sobie za cel stworzenia 4 mln nowych miejsc pracy, ulg podatkowych dla klasy średniej, funduszy na prace publiczne i reformę systemu opieki zdrowotnej - przypomina Adler. - Obserwując jego dotychczasowe zapowiedzi, Obama wydaje się bardziej aktywny niż Roosevelt, zanim ten objął swój urząd - dodaje.

- Kiedy Obama trafi do Białego Domu będzie miał sto dni, by udowodnić, po co się tam znalazł - przekonuje w komentarzu dla CNN Julian E. Zelizer, profesor historii z Uniwersytetu Princeton. Zaznacza, że termin jest więcej niż symboliczny. W ciągu pierwszych, uznawanych za model odniesienia dla wszystkich amerykańskich prezydentów, stu dni Roosevelta Kongres przyjął aż 15 głównych ustaw.

Nie bez znaczenia jednak był fakt, że w Kongresie zasiadała wówczas demokratyczna większość, która sprzyjała prezydentowi ze swojej partii. Taką samą, komfortową sytuację ma w tej chwili Obama.

Amerykanie czekają na cud

Oczekiwania wobec nowego prezydenta są więc ogromne. Przerażeni kryzysem Amerykanie liczą, że nowa ekipa naprawi gospodarkę, ustabilizuje finanse i ustrzeże ich przed widmem bezrobocia. Na razie nowy prezydent zaczyna kadencję z ogromnym poparciem. Z sondażu "New York Timesa" i telewizji NBC wynika, że aż 79 proc. Amerykanów wierzy w lepsze jutro z Obamą. Według sondażu CNN i dziennika "USA Today" wynika, że popiera go aż 83 proc. obywateli!

- Barack Obama zdaje sobie sprawę, że nie jest cudotwórcą. To nie jest tak, że dziś zostanie prezydentem a pojutrze skończy się kryzys - tłumaczy amerykanista, prof. Zbigniew Lewicki.



Lewicki przyznaje, że Obama boi się zawieść wyborców i dlatego "musi być bardzo ostrożny i mówić, że nie będzie łatwo". Jak zaznacza, tych głosów jednak słucha niewielu. Większość oczekuje bowiem, że "Obama zbawi Amerykę".

Podziel się